poniedziałek, 28 stycznia 2013

Śnieg


Od kilku tygodni sypie śnieg. Cicho, niepostrzeżenie uzupełnia wydeptane, rozjeżdżone ubytki dnia. Powoli, płatek za płatkiem osiada miękko: na drzewach, chodnikach, dachach samochodów. Po południowej drzemce i filiżance kawy podchodzę do okna, a on już tam jest. Jak pianka na cappucino, albo świeża, czysta, puchata kołderka.

Miło patrzeć na śnieg zza szyby ciepłego mieszkania. Po tej stronie świece, filmy, książki i wirtualny świat internetu, za oknem ten prawdziwy. W swoim białym przebraniu czaruje i uwodzi. Nikogo nie zwiedzie jego pozorna łagodność, ale już piękno - owszem.

Na zasypanych chodnikach nie słychać stukotu obcasów. Mróz zagnał dziatwę do domów. Tę samą ciszę i warstwę śniegu odnalazłam na kirkucie. Pod świeżą, czystą, puchatą kołderką śpi snem wiecznym Henio Halkowski.



2 komentarze:

  1. Ładnie napisałaś:)Koniecznie muszę poszukać "Żydowskiego życia" i "Żydowskiego Krakowa". Śnieżna kołderka sprzyja czytaniu:)

    OdpowiedzUsuń