niedziela, 17 czerwca 2018

Ariel


Ariel znaczy lew, a lew to symbol plemienia Judy - najpotężniejszego z dwunastu plemion Izraela. Ojcem Judy był Jakub. Ojcem Jakuba Izaak. 

Dziadek i wnuk razem. Ładne.

 

niedziela, 10 czerwca 2018

Flaga


Flaga Polski na budynku dawnego domu modlitwy Szejrit Bnej Emuna (hebr. Ostatni Synowie Wiary). Obecnie placówka służby zdrowia.

Polski Żyd, żydowski Polak...
Prorocza hebrajska nazwa…
Chora sytuacja… 

Dorzucicie własne skojarzenia?


środa, 30 maja 2018

Ta Noc


“Czym różni się ta noc od wszystkich innych nocy?"

Pozwólcie, że zadawane podczas kolacji sederowej pytanie wykorzystam w odniesieniu do Nocy Synagog ;) 








Tej nocy rozświetlone są okna wszystkich siedmiu krakowskich synagog.

(na zdjęciach kolejno: Poppera (ściana zachodnia), Stara, Kupa (ściana północna), Kupa (ściana południowa), Izaaka, Wysoka, Poppera (ściana wschodnia); brakuje Remu i Templa)

środa, 23 maja 2018

Amos


“Światła, a nie światło. Wierzenia i opinie, nie wiara i opinia.”
 
Czytam teraz eseje Amosa Oza “Do fanatyków”. Powyższe proste stwierdzenie to kwintesencja tego, co chciałam wyrazić tutaj i tutaj.



poniedziałek, 21 maja 2018

Łaźnia, czyli historia pewnej rewolucji


Chodzi o dawną żydowską łaźnię w Tarnowie i “Kuchenne Rewolucje” Magdy Gessler, która ratowała działającą w budynku mykwy restaurację.
 
Pamiętam ten odcinek programu doskonale. Znaną restauratorkę oburzały dancing z tańcem na rurze i szpecące budynek banery. Stanowczo domagała się poszanowania miejsca, jego architektury i historii, także tej trudnej - związanej z II wojną światową. 

Dopingowałam poczynaniom Magdy Gessler jak nigdy dotąd, a gdy ogłosiła, że restauracja będzie serwować kuchnię żydowską - miałam ochotę serdecznie ją uściskać. Od razu także postanowiłam, że na pewno odwiedzę to miejsce. 

Ratowała, jak się okazuje skutecznie. Zachwyca zarówno mauretańskie wnętrze (oryginalne kolumny, oprawa okien - przed wojną były tu szatnie i rozbieralnie), jak i to, co ląduje na talerzu. Czulent, kreplachy, pasztet z gęsich wątróbek, figi z kozim serem i rozmarynem…






niedziela, 20 maja 2018

Żelazko


Szliśmy zrobić zupełnie inne zdjęcie, gdy wpadłam na pomysł, żeby zajrzeć do sklepiku z uroczym szyldem.
- Zapytam o przedwojenne judaika - rzuciłam przez ramię.
Sprzedawca nie miał dobrych wieści, jedynie życzliwe ostrzeżenie przed falsyfikatami w innych sklepach ze starociami na Kazimierzu.
Już mieliśmy się zbierać do wyjścia, gdy… nagle o czymś sobie przypomniał.
- Chwileczkę. Mam tylko… o, tutaj - powiedział, sięgając po jedno ze stojących na podłodze żelazek. Podniósł, uchylił klapkę i naszym oczom ukazała się dyskretna Gwiazda Dawida.
- Wszystkie przedmioty pochodzą z krakowskich domów. Chińska waza? Owszem, jeśli przez lata zdobiła lokalny salon.
Żydowskie żelazko z Krakowa! Tylko tyle o nim wiadomo, ale jest, istnieje, Piotr właśnie robi mu zdjęcia, a ja z dumą zaprezentuję na blogu. Sprzedawca nie widzi przeszkód.
- Teraz to już naprawdę wszystko - kwituje.
- Za to jaki cymes! - dodaję.