niedziela, 4 grudnia 2016

Księgarnia dziecięca


Miłośnicy książek zaglądają nawet do księgarń dziecięcych. Poza tym to rzadkie, intrygujące zjawisko, zwłaszcza w tak małej miejscowości jak Krynica Zdrój. 

Pierwsza próba zakończyła się niepowodzeniem. Zamknięte. Zamknięte i już. Bez kartki, informacji. Wejście nieciekawe, dookoła błoto i kałuże (strasznie padało tego dnia), brak wystawy, okna, przez które można zajrzeć do środka. Tylko estetyczny szyld wskazywał nieomylnie, że to tutaj. 
  
- Jak nic splajtowali - oświadczył Piotrek, ale ja byłam uparta. Przyszłam znowu i… Zobaczcie sami.


Zestaw książek? Staranny i nieprzypadkowy. Piękne, mądre, niebanalne. Wśród nich te o tematyce żydowskiej.


O dzieciach z Domu Sierot doktora Korczaka.


O śmierci w obozie zagłady.


O siostrach bliźniaczkach, które w czasie II wojny światowej wychowują się w dwóch różnych rodzinach - polskiej i żydowskiej.


O chłopcu z warszawskiego getta, który dzięki pasji do książek wkracza na ścieżkę Wielkiej Przygody.

Strona internetowa księgarni zachęca: “U nas każdą książkę można dokładnie obejrzeć, przeczytać, pomacać, a nawet powąchać....” Ja miałam ochotę na wszystko! a najbardziej na podróż w czasie, do Krainy Beztroskiego Dzieciństwa.

 

sobota, 19 listopada 2016

Przedmieście


Przedmieście (suburbium) żydowskie w Bardejowie. Kompleks budynków z XVIII wieku: mykwa, synagoga, bejt ha-midrasz (dom studiów talmudycznych). Blisko, bliziutko obok siebie. Jakby jedno miało chronić drugie.

W dawnej mykwie sklep. Gospodarskie mydło i powidło. Zachowały się jednak oryginalne ławki na antresoli i prowadzące na nią kręcone schody. Służyła jako przebieralnia i miejsce odpoczynku.

O tym wszystkim, a także ukrytych pod podłogą basenach kąpielowych opowiada nam jeden ze sprzedawców, a rozmowa - jak zwykle na Słowacji toczy się w dwóch językach. Tym razem miło rozumieć każde słowo.





piątek, 11 listopada 2016

Pod górkę


Żydzi zawsze mieli pod górkę. Czasami także po śmierci.


 Kirkut w Muszynie położony na stromym, prawie pionowym zboczu.


W głębi widoczne pozostałości oryginalnego muru z płaskich kamieni.

poniedziałek, 7 listopada 2016

Antysemitka



Stoimy przed budynkiem dawnej mykwy w Bardejowie. Piotr robi zdjęcie tablicy, upamiętniającej 3700 deportowanych w czasie wojny Żydów. Tuż przy nas zatrzymuje się kobieta. Zalewa nas potokiem słów... 

Musicie być ostrożni. Nie wierzyć w to, co czytacie. To nieprawda, że Słowacy wydawali Żydów, że ich wywozili. Pomagali im, ukrywali. A Żyd co? Nawet się nie odwdzięczył! Żyd donosił na Żyda. Oni rządzą światem, wszystkim sterują. Musicie być ostrożni. Nie wierzyć w to, co piszą. To propaganda. 

W takich sytuacjach zamrażam emocje, zachowuję pokerową twarz, pozwalam swobodnie wypowiedzieć się “rozmówcy”, czasem zadaję prowokujące pytania. 

Zauważyliśmy, że na Słowacji jest sporo Romów. Co Pani sądzi na ich temat? 

Cyganie są różni. Wielu wstydzi się za to, co robią inni. A Żyd to Żyd. Tylko pieniądz dla niego się liczy. Rządzą światem, wszystkim sterują. Musicie być ostrożni. Nie wierzyć w to, co piszą. Rozumiecie? Rozumiecie? - powtarza co chwila. 

Rozumiemy. Niestety. Aż nadto. Słowacki jest podobny do polskiego. Każde z nas mówiło w swoim języku; antysemitka dodatkowo biegle opanowała mowę pogardy i nienawiści. 

wtorek, 1 listopada 2016

Deszcz


“O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny…
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…

(...) Ktoś dziś mnie opuścił w ten chmurny dzień słotny…
Kto? Nie wiem… Ktoś odszedł i jestem samotny…
Ktoś umarł… Kto? Próżno w pamięci swej grzebię…
Ktoś drogi… wszak byłem na jakimś pogrzebie…”

/fr. wiersza “Deszcz jesienny” Leopolda Staffa/


środa, 26 października 2016

Raz, dwa, trzy


Stary domek z nowymi schodami. W słowackim Bardejowie. Najpierw podziwiam drzwi, a potem z przyzwyczajenia lustruję prawą ich framugę. Jest! Piękny, wyraźny ślad po mezuzie. 

Raz, dwa, trzy - moje szczęście! 



niedziela, 23 października 2016

Mały Paryż



Plakat domu weselnego w Piwnicznej? Naprawdę?! Co może mieć wspólnego z Żydami?! - zapytacie. Dziś już niewiele, dziś jest już tylko pamiątką po nazwie żydowskiego osiedla, które powstało na Hanuszowie pod koniec XIX / na początku XX wieku. To właśnie w tej części miasteczka znajduje się dom weselny. 

Mieszkaliśmy nieopodal, cóż z tego. Przeoczenie ciekawostki, która dla mnie urasta do rangi rarytasu było oczywiste. Na szczęście odwiedziliśmy piwniczny Punkt Informacji Turystycznej, w którym pracuje Małgośka. Dużo wie i chętnie dzieli się swoją wiedzą z innymi. 

Dlaczego “Mały Paryż”? Może dlatego, że piwnicznym Żydom dobrze się wiodło; a może z uwagi na gęstą zabudowę tego sztetla w sztetlu? Określenie podszyte ironią, czy zazdrością?