wtorek, 31 grudnia 2013

2018


Po sieci krąży taki oto filmik - życzeniowa wizja niedalekiej przyszłości. Tylko trzy minuty, siedem sekund. Warto obejrzeć do końca.


Ponieważ tuż za progiem czeka dopiero 2014, to cóż mogę napisać… Z pewnością nie będzie przełomowy, a tym bardziej niezwykły. Ani tam, ani tu, ani w żadnym innym miejscu na Ziemi.

Co zatem pozostaje? Kierować się zdrowym rozsądkiem, trzymać złotego środka, codziennie cieszyć drobiazgami i mieć za pazuchą sporo wyrozumiałości - dla siebie i innych. A najważniejsze jest chyba to, by mieć co robić i… robić swoje! :)

P.S. Tych, którzy uważają, że zdrowy rozsądek to także pesymizm - z góry proszę o wybaczenie ;)

środa, 25 grudnia 2013

By żyć mogło…

 
“Ach, moja dobra gwiazdko!
Przede dniem świecisz jasno,
na świat spoglądasz radośnie…
Ty oczy Herodom* oślep!
Drogi przed nimi pokręć!
Nie pokaż im drogi dobrej!
Prowadź ich drogą zdradziecką,
by żyć mogło żydowskie i cygańskie dziecko!”

/fr. wiersza Bronisławy Wajs - Papuszy - I cygańskiej poetki/
*w oryginale “Niemcom”

wtorek, 24 grudnia 2013

Odrobina


Odrobina Izraela w Polsce... Na zakupach i na spacerze.

Mam w Izraelu przyjaciół, którzy dzisiaj pakują walizki i wyruszają na kolejny Wielki Podbój świata. Mam i takich, którzy przygotowują wigilijne potrawy, a za kilka godzin zasiądą przy pięknie nakrytym stole…

Wszystkim świętującym i nieświętującym, wszystkim w Polsce, Izraelu i w każdym innym miejscu na Ziemi życzę bycia sobą.

“Inaczej się ubierasz, mówisz, chodzisz innymi drogami. Ale masz cechy, które mi się podobają, w przeciwnym razie pewnie byśmy się nie spotkali. Jestem ci wdzięczna, bo wzbogacasz mój świat, jestem ci wdzięczna, bo swoim istnieniem pozwalasz mi na to, żebym ja też była po swojemu “inna”. Bo to, że ja akceptuję ciebie, pozwala na to, żeby zaakceptowano także mnie. Jestem wdzięczna, że cię spotkałam, bo inaczej pozostaliby mi już tylko sami “swoi”.” /R.Ligocka, “Wolna miłość”/




niedziela, 22 grudnia 2013

Chodź, opowiem ci bajeczkę...


Holokaust w dziecięcej bajce. Trudno uwierzyć? “Uciekające kurczaki” są pełne nie pozostawiających wątpliwości odniesień i analogii:
- kurza ferma przypominająca obóz koncentracyjny (druty, baraki, apele)
- niezdolny do pracy (nie znoszący jaj) kurczak zostaje zabity
- za próbę ucieczki kurczak trafia do ciemnej komórki - ziemianki (karcer)
- farmer jak strażnik
- groźne psy
- żona farmera przechadzająca się wśród ustawionych jak na apelu kurczaków, w gumiakach jak oficerki, typująca niewydajne kurczaki (selekcja)
- przymusowa praca - znoszenie jaj
- przerabianie kurczaków na placki drobiowe (włosy na koce, tłuszcz na mydło, skóra na abażury)
- piec do smażenia placków (krematorium)
- powstanie kurczaków (powstanie w getcie warszawskim, ucieczka z Sobiboru)

Mniej drastyczna bajka to “Gdzie jest Nemo?”:
- rekin morderca przerywa sielankowe życie dwóch rybek błazenek - zabija żonę i kilkaset jajeczek - dzieci (Holokaust); ocalał tylko Nemo i jego ojciec
- ojciec jest nadopiekuńczy wobec Nemo, odczuwa silny lęk, który projektuje na synka: “Ocean jest groźny”, “Zostań ze mną”, “Jak śmiesz wypływać na głębię!”, “Trzymaj się mojej płetwy” (trauma postholokaustowa)

Najbardziej zawoalowany przekaz niesie ze sobą “Shrek”:
- tutuł filmu w jidysz znaczy “potwór”, a po niemiecku “terror”, “strach”
- samotne życie na bagnie (getto żydowskie, diaspora)
- polowanie z widłami na ogra (pogrom)
- “Mówią, że ogry robią z kości chleb” (dodawanie do macy krwi chrześcijańskiego dziecka)
- Shrek (Żyd), Fiona (Żydówka), Lord Farquaad (Hitler)
- przemiana Fiony z księżniczki w ogrzycę (tylko pod osłoną nocy może być sobą i czuje się bezpieczna; tzw. “dobry wygląd” za dnia skrywa prawdziwą tożsamość Fiony)

Holokaust w dziecięcej bajce? Niewątpliwie, tylko… czy to aby są jeszcze bajki dla dzieci? Jedno pozostaje w nich niezmienne - szczęśliwe zakończenie.



poniedziałek, 9 grudnia 2013

Bierut i Żyd


Kraków. Nowohuckie Centrum Kultury, vis-a-vis Placu Centralnego. Wystawa zdjęć “pod chmurką”. Przedwojenne wsie, na których w 1949 roku stanęło Miasto Idealne i początki jego budowy.

Zdjęcia wiszą w zasięgu wzroku i ręki. Kuszą, by coś domalować, zamalować, zniszczyć. I tak się stało, w przypadku dwóch tylko osób: anonimowego Żyda i komunistycznego kacyka - Bolesława Bieruta. Pierwszemu pocięto twarz, na czole drugiego zgaszono papierosa.

Świat z poprzedniej epoki i współczesny doń “komentarz”. Przypadkowy może tu być tylko przechodzień...


 140 obchody Bitwy pod Racławicami, Pleszów, 1934 rok


wtorek, 3 grudnia 2013

Podwójna beztroska Hanocha Levina


Wszyscy lubimy dwupaki, trójpaki i wszelkie tzw. okazje. Dwa prezenty są zawsze lepsze od jednego, tym bardziej gdy oba są równie pożądane i na równie dobrym poziomie. W świecie kultury to zjawisko rzadkie, a zatem godne odnotowania.

30 listopada 2013 w nowej siedzibie Teatru Barakah - budynku dawnej łaźni żydowskiej przy ul. Paulińskiej w Krakowie miała miejsce premiera spektaklu “Królowa wanny” - kompilacji kilkudziesięciu tekstów kabaretowych Hanocha Levina.

Ten nieżyjący współczesny dramaturg izraelski był dotąd znany w Polsce dzięki sztukom scenicznym. “Krum”, “Szyc”, “Jakobi i Leidental”, “Udręka życia”, “Popper”, “Sprzedawcy gumek” zagościły na deskach wielu prestiżowych teatrów.

Czym Levin poważny różni się od Levina “niepoważnego”? Ten temat można zgłębiać w teatralnym fotelu, lub zaciszu własnego domu. “Królestwo Wszechwanny” - proza, skecze, piosenki i poezje Hanocha Levina - to właśnie prezent nr 2. Wysmakowane edytorsko dzieło wydawnictw Austeria i ADiT.

O książce, a także samym Levinie zajmująco opowiadał Dani Tracz - przyjaciel i producent jego sztuk teatralnych, pomysłodawca projektu i dobry duch “levinowskiego zamieszania” w Polsce.

Kluczem doboru / wyboru tekstów do spektaklu “Królowa wanny” były stosunki damsko-męskie. Nawet one - jak stwierdziła reżyser Ana Nowicka - nie są wolne od wątków politycznych. Hanoch Levin - choć prywatnie niezwiązany z żadną partią - miał radykalne lewicowe poglądy. Krytykował wojnę sześciodniową i politykę Izraela wobec Palestyny. Przeciwnicy wytykali mu także ostry, dosadny język przekazu. Stosunek do Levina i jego twórczości zamyka się w dwóch ekstremach: ostracyzmie jednych i uwielbieniu innych. Był “jakiś” - za to zawsze płaci się wysoką cenę.

Niewątpliwy talent w obnażaniu natury i kondycji człowieka, otwarte mierzenie się z każdym rodzajem tabu sprawiają, że nawet najmniejsza dawka Levina to dla czytelnika / widza terapia wglądowa. Levin przemawia wprost do naszego id, dlatego obrzydzając - fascynuje, odpychając - przyciąga.

Pozostańmy jeszcze przez chwilę na widowni Teatru Barakah, w kabaretowym świecie, pardon! - Królestwie Wszechwanny Hanocha Levina...


Promocja książki. Z lewej jeden z tłumaczy Levina - Michał Sobelman, z prawej przyjaciel i producent sztuk Hanocha - Dani Tracz.


Czytając Levina… Skecz “Czapka zmieniająca się w siatkę”, z prawej Dani Tracz.


Ana Nowicka - reżyser i dyrektor Teatru Barakah.
 

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Światło


Z okazji radosnego, pełnego siły, nadziei i światła żydowskiego święta Chanuka życzę Wam blasku w oczach, jasnych myśli i świetlanej przyszłości :)



środa, 27 listopada 2013

Kordoba


W Andaluzji, nad rzeką Gwadalkiwir leży miasteczko Kordoba.


Za średniowiecznymi murami, w gąszczu wąskich uliczek skrywa to, co Bobe Majse lubi najbardziej :)


Dawną dzielnicę żydowską i jedną z trzech średniowiecznych synagog hiszpańskich (pozostałe dwie znajdują się w Toledo).


Synagoga. Balkon dla kobiet.


Synagoga. Styl mudejar (m.in. “koronkowe” ornamenty gęsto pokrywające zarówno wnętrza, jak i fasady budynków).


Synagoga. Aron ha-kodesz.


Synagoga. Krzyż z czasów po wypędzeniu Żydów z Hiszpanii.


Żydowskie symbole w sklepach z pamiątkami.


Cud Kordoby! La Mezquita - Wielki Meczet. Kościół - meczet - katedra - oto jego skrócona historia. Najpiękniejsza sala - las kolumn połączonych biało-czerwonymi łukami.



Wielki Meczet. Symbole cechowe.


Na pierwszym planie Most Rzymski. W oddali La Mezquita i dzielnica żydowska.

Warto dodać, że z Kordoby pochodził Mosze ben Majmon - Majmonides, zwany także Rambam - jeden z największych żydowskich umysłów doby średniowiecza. To o nim powiada się: “Od Mojżesza do Mojżesza nie było nikogo takiego jak Mojżesz.”

Na koniec rozwiązanie wczorajszej zagadki :)


SFRD w bruku Kordoby, u bram miasta. Skrót od Sfarad - hebr. Hiszpania. 

wtorek, 26 listopada 2013

SFRD


Mała zagadka, a zarazem zapowiedź kolejnego posta :)
Jakieś pomysły?


sobota, 16 listopada 2013

Moja jesień





Książki, filmy, przepiękna muzyka i smakołyki… Moja jesień.


Na szczęście w Krakowie nie ma tak smutnych obrazków…

wtorek, 12 listopada 2013

Nie tylko “Skrzypek…”


Gdy po śmierci ojca Yentl odsłania lustro, nie widzi w nim anioła z mieczem, a jedynie własne, zmienione w chłopięce oblicze. Obcięte włosy, druciane okulary, ubiór na modłę studenta jesziwy… Czemu ma służyć to przebranie? Życiu w zgodzie z sobą i spełnianiu własnych pragnień.

Religia żydowska przewidziała dla Yentl tylko jeden możliwy scenariusz - rolę żony, matki i gospodyni domowej. W inteligentnej, wyedukowanej po kryjomu przez ojca-rabina dziewczynie rodzi się bunt. Zamiast świątecznych przepisów chce zgłębiać Talmud, zamiast rodzić dzieci - dyskutować.

Jesziwa w Bychawie staje się jej wymarzonym miejscem na ziemi. Pod przybranym imieniem Anszel zaprzyjaźnia się z Awigdorem i rodziną jego narzeczonej - Hadasy. Jak łatwo się domyślić - sielanka nie może trwać wiecznie. Wprawdzie Yentl nad wyraz dobrze gra swoją rolę, ale ta dość szybko zaczyna jej ciążyć…

Szolem Alejchem, Isaac Bashevis Singer… “Skrzypek na dachu”, “Yentl”... Z wielkiej literatury rodzą się równie wielkie filmy. Chętni na seans?
 

sobota, 2 listopada 2013

Biało-czerwona


Biało-czerwona. Pamięć.

“Kiedy wróciliśmy wieczorem, uderzyła nas niezwykła cisza w getcie. Puste ulice, bruki mokre, jakby świeżo wymyte deszczem, a przecież dziś dzień był piękny! - tylko rynsztokiem płynęły strugi brudnoczerwonej wody (...) Pognałam do domu, przeskakując kałuże krwi na rogu ulicy Dąbrówki i naszego zaułka, Janowej Woli. To tutaj, aż pod parter ściana domu była połupana odpryskiem kul.” /fr. “Pamiętnik z getta w Krakowie”, Halina Nelken/

W tym miejscu, 4 czerwca 1942 roku - w tzw. “krwawy czwartek” został zastrzelony Mordechaj Gebirtig.

 
Gdy Piotr robił zdjęcie, pod murem przebiegł czarny kot…


“Używajcie, używajcie dzieci, póki jesteście młode, bo od wiosny do zimy tylko koci skok…”

piątek, 1 listopada 2013

Złota Polska


“Dobrze, iżeśmy opuścili Londyny, Paryże i Nowe Jorki!
Dobrze, iżeśmy zostawili Europę i jej powaby
stając się towarzyszami bosych, którzy w gorączce
wyszeptują miłość na piaskach i skałach Kanaanu!”

/Uri Cwi Grinberg/

A Polska?! Czy ktoś jeszcze tęskni za Polską?








wtorek, 29 października 2013

Lustro


Na pierwszej emporze Synagogi pod Białym Bocianem mieści się wystawa stała “Historia odzyskana. Życie Żydów we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku”.

Jeden jej element zwraca szczególną uwagę. To lustro z naklejką w kształcie żółtej Gwiazdy Dawida z czarnym napisem “Jude” - takiej, jaką naziści naznaczali Żydów w niektórych częściach okupowanej Europy.

Staję przed lustrem, widzę tę Gwiazdę na swojej piersi i przez jedną straszną minutę jestem poniżaną, prześladowaną Żydówką.

Lekcja pokory i empatii. Kiedyś “Cud purymowy”, dziś Gwiazda i lustro...

Brawa dla pomysłodawcy. Wielkie brawa!


wtorek, 15 października 2013

Tory


“Kiedyś zjawił się u mnie po nocy jakiś rabin i prosił o przechowanie dziesięciu bardzo starych i cennych Tor. Całą noc mi tłumaczył, że kto uratował Torę, to jakby uratował człowieka. I że Tory powinny być przechowywane na stojąco. Co miałem robić. Wziąłem te Tory. Później bałem się rewizji. Biegałem jak głupi z nimi ze strychu do piwnicy i na odwrót. Zawsze oczywiście trzymałem je na stojąco. (...) po wojnie przyjechali do mnie tacy goście z Żydowskiej Komisji Historycznej. I wie pan co zrobili? Wrzucili te Tory na samochód na leżąco i pojechali. A ja się tak cały czas starałem, żeby one stały.”

/fr. “Magister Tadeusz Pankiewicz. Biografia”, Anna Pióro/


 Tory w aron ha-kodesz. Synagoga Chewra Lomdei Misznajot w Oświęcimiu.


Tory w aron ha-kodesz. Synagoga Mała we Wrocławiu.
 

niedziela, 13 października 2013

Zagadka



Macewa na gdańskim kirkucie. Kamyki, kwiaty, świeca z chrześcijańskim motywem Świętej Rodziny i kwitele - nie-kwitele: “Z prośbą o dobrego męża”.

Kto zostawił te znaki pamięci, nadziei, a może… bezbrzeżnej rozpaczy, która na pomoc wzywa zaświaty? Kto pomieszał te wszystkie symbole i na czyim grobie? Czy ona była Polką, a on wielkim rabinem?

Zanim wykrzywimy usta, parskniemy śmiechem, lub powiemy coś krytycznego, zatrzymajmy się na chwilę. To mogła być także wychowana w polskich realiach Żydówka, chrześcijanka nieświadoma swoich prawdziwych korzeni. Osoba, która nagle odkryła żydowską tożsamość, a wraz z nią inną, wciąż jeszcze nie do końca oswojoną tradycję.

Czy to ma jakiekolwiek znaczenie, kim była kobieta prosząca o dobrego męża? Ta krótka i ulotna - żyjąca tak długo, jak papier na deszczu i wietrze historia pomieszanych symboli wzrusza. Pewnie dlatego zdecydowałam się ją opowiedzieć, a może… kazały mi to zrobić rosnące na kirkucie, natarczywie szumiące drzewa?