wtorek, 10 grudnia 2019

czwartek, 5 grudnia 2019

Azymut na cadyka


Przy okazji pewnego spotkania w Instytucie Judaistyki UJ w Krakowie dowiedziałam się, że niektóre nagrobki na cmentarzach w Izraelu pomalowane są na niebiesko.

Wiecie dlaczego? Ja nie wiedziałam. 

Kolor przyciąga uwagę i od razu kieruje przybysza (w domyśle religijnego Żyda) do macew cadyków, przy których zostawia się modlitwy i kwitele. Wybór koloru nie jest przypadkowy, nawiązuje do nieba. Wielcy rabini i cadycy są pośrednikami pomiędzy ludźmi a Bogiem, zanosząc doń wszystkie ziemskie prośby.

Malowanie ważnych nagrobków nie wynika z tradycji żydowskiej, jest po prostu użytecznym zwyczajem.

Za ilustrację niech posłuży zdjęcie wykorzystane już w innym poście - “Wielki Błękit”. Miejsce akcji: cmentarz żydowski w Chmielniku, a raczej to, co z niego zostało. Tymczasem nad kirkutem...



poniedziałek, 4 listopada 2019

Tefilin


“Mój kraj jest światłem jak szalem modlitewnym otulony
Domy stoją jak pudełeczka tefilin
Jak rzemienie tefilin rozciągają się drogi, nakreślone ręką.”

/Avraham Shlonsky/

Ten wiersz przypomina mi się zawsze tuż przed lądowaniem w Polsce...


niedziela, 3 listopada 2019

Metoda


Można powiedzieć, że post “Córka” wpisuje się w Ustawienia Systemowe (konstelacje rodzinne) Berta Hellingera. Terapeuci pracujący tą metodą rzuciliby się na mnie ochoczo :), tym bardziej, że tekst powstał ładnych parę lat po zainteresowaniu się przeze mnie tematyką żydowską i ukończeniu studiów podyplomowych w tym przedmiocie.
 
Co więcej (i co ważniejsze) jest równoznaczny z odkryciem rodzinnej “tajemnicy”, nosi w sobie wyraźny element nieświadomej pokuty za czyn kogoś z systemu. Oświecony przez terapeutów kuzyn powiązał fakty, tzn. moje hobby z tym, co słyszał w domu, a o czym ja nie miałam pojęcia. Od razu zadzwoniłam do ciotki i tyle, ile pamiętała (bez przeinaczania faktów) wydusiłam z niej i zapisałam.

Moja mama nie znała (?) tej historii, w każdym razie nigdy mi jej nie opowiedziała, choć tematy rodzinne stanowiły pokaźny odsetek naszych rozmów. Żydzi także byli w nich obecni, mama darzyła ich szacunkiem i sympatią. Tyle (aż tyle!) zapamiętałam, zapamiętałam nader wyraźnie. 

Rodzina jest oczywiście bardzo ważna i ma wielki wpływ na nasze życie. Terapeuci czasami mówią, że każdy człowiek ma tylko dwa problemy: tatusia i mamusię :) (fachowcy od Hellingera dodają doń całe pokolenia). Zachwycona faktem, że kuzyn korzysta z tego typu pomocy, poleciłam mu inną “metodę” - psychodynamiczno-eklektyczną. Nie lubię i obawiam się terapii prowadzonych w jednym, ściśle zdefiniowanym nurcie.

A jeśli już przy psychologii i psychoterapii jesteśmy, posłuchajcie sobie w necie Katarzyny Miller. Ma ponad czterdziestoletnie doświadczenie w pracy terapeutycznej i kilkanaście poradników na koncie. Jest konkretna, bezpośrednia, luźna, dowcipna – po prostu świetna! 

wtorek, 29 października 2019

Zbliżenie XIV


“Niedawno miałem uroczą przygodę. Siedziałem w słońcu w Ogrodzie Botanicznym (...), kiedy przechodziły obok dzieci ze szkoły dla dziewcząt. Jedna z dziewczynek, prześliczna, długonoga blondynka, chłopięca, posłała mi zalotny uśmiech, wykrzywiając kąciki drobnych warg i wołając coś do mnie. Naturalnie odpowiedziałem uśmiechem w otwarcie przyjazny sposób i nie przestawałem się uśmiechać, aż zawróciły, by przejść jeszcze w moim kierunku. Aż do chwili, gdy zacząłem sobie uprzytamniać, co właściwie powiedziała do mnie: “Żyd”. 

/Franz Kafka, fr. listu z 1923 roku do siostry Elli/



środa, 23 października 2019

Smak


Grejpfruty prosto z Izraela! Są jak sabry - twarde z wierzchu, słodko-gorzkie w środku. Szklanka soku z ręcznej wyciskarki stanowiła nie lada wyzwanie :)


Litery


Wszędzie widzę hebrajskie litery :)


czwartek, 10 października 2019

Październik


Październik obrodził karobem. Skromnie przypomina o tym, że zawsze gdzieś świeci słońce.


sobota, 5 października 2019

Tiszri


Kuczko, kuczko, powiedz przecie, gdzie Sukot najpiękniejszy w świecie?


niedziela, 22 września 2019

Jedźmy!


W pięknych i słonecznych okolicznościach przyrody poniższa zachęta brzmi jak rozkaz. Kto wie, kto wie… jesień jeszcze młoda… 

Jakieś podpowiedzi, zachęty, rekomendacje? Oczywiście w temacie bloga.


wtorek, 17 września 2019

poniedziałek, 16 września 2019

niedziela, 8 września 2019

Bis


Kazimierz i Esterka bis. Szalom szalom!


wtorek, 3 września 2019

Oko


Bystre oko Bobe Majse tuczy :) Oko Piotra, dodajmy. Ok, kołatki purimowe wypatrzyliśmy oboje… nie, jednak ja byłam pierwsza. Nieważne. Dream team nie sprzecza się o detale, dream team rozpiera radość z każdego najdrobniejszego znaleziska. Tym razem w Bułgarii.


Kazanłyk. Muzeum Archeologiczne.


Etyr. Skansen Etnograficzny. Puszka po cukierkach. Z reprezentacyjnego bulwaru Witosza w Sofii.


Etyr. Skansen Etnograficzny. Kołatki purimowe (jid. grager) w jednym ze sklepów / warsztatów.

środa, 28 sierpnia 2019

Limeryk


Muszę go wrzucić “w Internet”, bo przepadnie, przepadnie z kretesem! Chodzi o limeryk - wypadkową wycieczki do Rumunii i seansu z Szymborską. “Chwilami życie bywa znośne…” plasuje się w czołówce moich ulubionych filmów dokumentalnych. 
Limeryk leci tak…

Pewna dziewczyna z Rumunii
poszła na lunch do babuni.
Licząc na zielny zagon,
zjadła raptem estragon.
Obyło się bez kalumni.

Zwariowałam na punkcie rzeczonego estragonu (prawie napisałam estrogenu;). Obficie okraszane owym ziołem rumuńskie zupy smakowały intrygująco i wybornie. Zakupiłam paczuszkę na miejscu - w bukareszteńskim Lidlu, lub Tesco. Wybuchem śmiechu skomentowałam ‘made in Poland’. 

Tuż po powrocie ugotowałam zupę: chudy rosołek z estragonem… 

I tu zapada cisza, vel spada kurtyna milczenia. Najdelikatniej rzecz ujmując, to nie był TEN smak. - Może cząber, a nie estragon? - przekonywał Piotr. Odpuściłam na kilka tygodni.

Rzucili estragon!!! W, tym razem krakowskim Tesco. Nieśmiało nabyłam paczuszkę… ugotowałam chudy rosołek… do garnka wsypałam ziele i… z wrażenia rzec można - zamarłam. Poprzednie było widać zwietrzałe, a Ojczyzna na rumuńskiej ziemi najwyraźniej ze mnie zakpiła.

Zjadłam miskę, dwie… Włączyłam “Chwilami życie bywa znośne…” Napisałam pierwszy w życiu limeryk… (który doczekał się nawet komplementu: “Ty jedz tę zupę częściej”).

Post “od czapy” oszczędnie okraszam rumuńskimi judaikami.

 

Braszów. Synagoga Beth Israel.

  
Braszów. Pomnik Holokaustu przy synagodze Beth Israel.
 

Braszów. Strada Sforii - ulica Sznurowa, jedna z najwęższych w Europie. Ma długość 80 m i minimalną szerokość 111 cm. Znajduje się w pobliżu synagogi.
 

Sybin. Wielka Synagoga.

- Jechać do Rumunii?
- Koniecznie!!!
- Kiedy?
- Wczoraj!!!

wtorek, 20 sierpnia 2019

Dłoń


"Dwadzieścia siedem kości,
trzydzieści pięć mięśni,
około dwóch tysięcy komórek nerwowych
w każdej opuszce naszych pięciu palców.
To zupełnie wystarczy,
żeby napisać „Mein Kampf”
albo „Chatkę Puchatka”.”

Wisława Szymborska



piątek, 2 sierpnia 2019

Obieg


Po okręgu z drutu kolczastego kręcą się figurki żołnierzy. Co i rusz któryś spada na podłogę. To gorzka refleksja Walida Siti na temat konfliktów zbrojnych. Kto wie, może nie tylko? Wszak życie ludzkie to ciągła walka… Tytuł instalacji - “Koło Fortuny”.


poniedziałek, 22 lipca 2019

Golem


Znacie legendę o Golemie? Monstrum z gliny stworzonym za pomocą tajemnych rytuałów na obraz i podobieństwo człowieka, ożywionym wsuniętą do ust karteczką z hebrajskim słowem Emet (prawda). Postać o nadnaturalnych mocach miała bronić społeczność żydowską przed wrogami. Zbuntowany Golem w końcu zaatakował swoich. Usunięcie pierwszej litery przekształciło Prawdę w Śmierć (met – umrzeć, martwy). Rabin-stwórca zamienił olbrzyma w kupkę prochu.
 
Na Netflixie możecie obejrzeć ‘The Golem’ – najnowszą ekranizację legendy, tym razem z wątkiem feministycznym. Mroczny, brutalny, intrygujący obraz.



czwartek, 18 lipca 2019

Drzwi


“Drzwi zostały, ale przejścia już nie ma. Takich wejść prowadzących donikąd jest wiele. Za nimi żyją wnętrzności Kazimierza - niedostępne i zaniedbane. Ludzie zabijają je deskami, jakby chcieli powstrzymać przenikanie się dwóch światów. Przejścia już nie ma i nigdy nie będzie. Jak nie ma Gwiazdy Dawida, którą mogły tworzyć te deski.” /Bogdan Frymorgen/



W drewnie, metalu… wszędzie widzę Gwiazdy Dawida. Kiedyś w Rymanowie...


czwartek, 11 lipca 2019

40 lat później


Pytanie: Kto odmówi za mnie kadisz?


1975 rok, Przemyśl, Źródło

Odpowiedź:


2013 rok, Warszawa, Źródło

niedziela, 7 lipca 2019

Czaszka


Głowa pełna estetycznych przeżyć - idea irańsko-brytyjskiego artysty Kourosh Salehi jest mi bliska. Moja czaszka (o ile nie zostanie spopielona, co planuję) tak właśnie będzie wyglądać. Chodzi nie tyle o piękny ornament, co jego kształt :)

Tyle ze mnie pozostanie… 


Post i zdjęcie z cyklu “Wszędzie widzę Gwiazdy Dawida…”

wtorek, 2 lipca 2019

Grób


“Jest na łódzkim cmentarzu,
Na cmentarzu żydowskim,
Grób polski mojej matki,
Mojej matki żydowskiej…”

/fr. wiersza “Matka” Juliana Tuwima/


Zdjęcie z 2007 roku. Obecnie nagrobek jest już pięknie odnowiony.

sobota, 29 czerwca 2019

Góra


Jasna czy Zielona Góra? Dokąd pielgrzymują Polacy? - zapytał rabin Boaz Pash podczas wykładu “Wieczny tułacz - czego on szuka?” zorganizowanego w ramach 29. Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie.
 
W sekcji pytań od publiczności planowałam podziękować rabinowi za żart, a może tylko uroczą niezręczność, wszak jest znawcą Halachy, nie chrześcijańskich obyczajów. Chciałam powiedzieć, że w obu przypadkach ma rację, gdyż religijni Polacy pielgrzymują na Jasną Górę, zaś ateiści do Zielonej Góry - stolicy polskich win.

Czcić Jezusa czy Bachusa? - oto jest pytanie!

Nie zdążyłam, musiałam pędzić na kolejne festiwalowe spotkanie. Wdzięczność wyrażam tutaj.


Nagrobek Mojżesza Isserlesa zwanego Remu - ulubionego rabina Boaza Pasha. Widnieją na nim m.in. kiście dorodnych winogron.
 

poniedziałek, 10 czerwca 2019

Wałek


Kram z dekoracyjnymi wałkami do ciasta. Dotykam pierwszy z brzegu, przyglądam się i oczom nie wierzę! Chanukije, drejdle, mniejsze i większe Gwiazdy Dawida. Jednego elementu nie rozpoznaję. Zorientowany w temacie sprzedawca tłumaczy, że to pączek, wszak na Chanukę piecze się pączki.

Sama nie wiem, kim / czym jestem bardziej zachwycona: panem, czy jednak wałkiem :)

Zapytany, czy ma coś jeszcze judaistycznego, wyciąga wałek cały w Gwiazdy Dawida. Pięknie! Zaczynam żałować, że nie jadam mąki, cukru i ze straganu zabrać mogę jedynie pamiątkowe zdjęcie.


środa, 5 czerwca 2019

Lifting


Oto kolejna odsłona “Towarów modnych” i… kolejny sklep, tym razem florystyczny (po tkaninach i aparatach słuchowych).

W każdym razie kamienica piękna, przedwojenny szyld zachowany. Czego chcieć więcej?!



czwartek, 30 maja 2019

Korzenne vel kolonialne


Ucieszyła mnie kolejna pięknie odnowiona kamienica przy ulicy Dietla; zachwycił wydobyty z zapomnienia przedwojenny szyld. Poszperałam w necie i oto, co znalazłam na temat Maurycego Finkera.
Widnieje w Wielkiej Księdze Adresowej Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa z 1925 roku:
Finker Maurycy, kupiec, Dietlowska 29, tel. 1282
Finker Maurycy, handel tow. korzennych, Dietla 29
„Przegląd Kupiecki” z 6 stycznia 1934 roku zamieścił Sprawozdanie z Walnego Zgromadzenia Członków Krakowskiego Stowarzyszenia Kupców:
„Odczytano pismo Komitetu Żydowskich Organizacyj Gospodarczych w Krakowie, w którem Komitet ten przedstawia sprawę importu towarów z Niemiec przez F-mę Maurycy Finker, ul. Dietla 25 (wlaśc. p. Rinnbaum),  mimo ogólnej propagandy zaniechania popierania wytwórczości niemieckiej przez kupiectwo żydowskie, gdy podobne artykuły wytwarzane bywają w kraju oraz wskazuje na fakt, iż Firma ta odmówiła poddaniu się orzecznictwu honorowego sądu bojkotowego.
Pp. Dirstenfeld i Perlberg wnoszą o wykreślenie z grona członków Stowarzyszenia F-my Finker z powodu jej wyłamywania się zpod solidarnego nakazu bojkotowego i działania w ten sposób na moralną i materjalną szkodę kupiectwa. Wniosek ten został przez Walne Zgromadzenie jednogłośnie przyjęty, jako wiążący wniosek inicjatywy do wykonania przez nowouzupełniony Wydział na najbliższem jego posiedzeniu.”
Drobiazgi, drobiażdżki… smakowite niczym towary korzenne vel kolonialne.



czwartek, 16 maja 2019

Dewastacja


A tak to postępowało w czasie...


 2015


 2018 - z bazgrołem głowy konia


 2019 - po liftingu, na który strach patrzeć i ze zmienionym nazwiskiem

niedziela, 12 maja 2019

Przykrość


Przykro patrzeć na to, co zostało z Kapelusznika z ulicy Jakuba. Bardzo przykro!

Zostawili, bo chcieli? musieli? Pazerny developer “odwalił” fuszerkę, bo… jak to inaczej nazwać?!? 


Przede wszystkim: skąd to nazwisko?!? Na oryginalnym szyldzie do końca widoczne były dwie pierwsze litery: Go…

Sama nie wiem… może ze złości, bezsilności i żalu już wszystko mi się pomyliło… być może… Lecz przecież… mam zdjęcia, niejedno zdjęcie…

Oto, co widzę teraz: pięknie odnowioną kamienicę i… zbezczeszczony przedwojenny szyld. Dobrze, że w ogóle zachowali! - ktoś powie. Pewnie dobrze… Taaaak, cieszmy się popłuczynami, gdy można było ocalić oryginał!!!

Tylko jedno widzę porównanie i… konserwatorom-amatorom mówię PRECZ!!!

Mój Dawid Go… miał niebieskie oczy i finezyjny, finezyjny melonik :(:(:(:(