sobota, 8 stycznia 2011

Powinności żydowskiej kobiety


Poza prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci?

(1) Przestrzeganie rytualnej czystości. Miesiączkująca, lub będąca w połogu kobieta uchodzi za nieczystą (nida). Nie może w tym czasie współżyć z mężem. Stan nieczystości przerywa kąpiel w mykwie (rytualnej żydowskiej łaźni), do której kobieta jest zobowiązana się udać po siedmiu dniach od ustania krwawienia.

(2) Chala. Wrzucanie do ognia 1/10 części ciasta wyrabianego na chałkę. Świątynia Jerozolimska nie istnieje. Rytuał ten upamiętnia ofiarę składaną przed wiekami w najświętszym dla Żydów miejscu.

(3) Zapalanie szabasowych świec to najważniejszy kobiecy rytuał w judaizmie, inicjujący cotygodniowe, najważniejsze żydowskie święto. Zapalanie dwóch świec wraz z odmawianiem nad nimi błogosławieństwa ma miejsce w piątek, dwadzieścia minut przed zmierzchem.

Cnotą żydowskiej kobiety jest skromność (cnijut), tak w zachowaniu, jak i ubiorze. Judaizm zabrania przebierania się za płeć przeciwną (wyjątek - sztuki purimowe), dlatego religijna Żydówka nie nosi np. spodni. Powinna zasłaniać ciało, z wyjątkiem twarzy, dłoni i ew. kawałka ręki (do łokcia). Odzież nie może być obcisła, ani prześwitująca. Włosy powinny być upięte i zakryte. Ortodoksyjny judaizm nakazuje mężatkom golenie głów i noszenie peruk. Niedozwolone są jaskrawe kolory, makijaż, malowanie paznokci. Nawet latem nogi (rajstopy, podkolanówki) i stopy (pełne buty) muszą być zakryte.

Żydowska kobieta nie tylko nie ma obowiązku, ale wręcz nie powinna studiować świętych ksiąg. Ten przywilej zarezerwowany jest wyłącznie dla mężczyzn. Do synagogi może chodzić, ale nie musi. Podobnie z odmawianiem modlitw. Niektórzy rabini uważają, że kobieta powinna raz dziennie, o dowolnej porze zmówić krótką modlitwę. Jak dla mnie największym kobiecym wyzwaniem pozostaje prowadzenie koszernego gospodarstwa, w tym oczywiście koszernej kuchni. To jednak temat tak rozległy i ciekawy, że omówię go przy innej okazji.


22 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy te zasady są tak stare jak judaizm, czy modyfikowano je trochę w czasie? Bo z tego, co czytam, to nie chciałabym być "żydowską kobietą". Nieczysta... pfff!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki, że o tym napisałaś.
    O wielu sprawach nie wiedziałam, a to bardzo ciekawe.
    O koszernej kuchni już poczytałam po styczniowym poście Mai. W naszych warunkach nie jest prosto, ale trafiają do mnie te zasady. Pozdrawiam, aga

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądałam niedawno na którymś z babskich kanałów telewizyjnych wywiad z młodziutką żoną rabina. Mieszkają chyba w Warszawie. Miała bardzo ładnie dobraną, właściwie niezauważalną perukę, a pod nią ukryte własne włosy. Jej naturalne włosy ogląda tylko mąż. Opowiadała też o tym, że stosowanie się do zasad nie jest dla niej uciążliwe, jest oczywiste, zgodne z wyznaniem, prowadzonym życiem i miłością jaką darzy męża. Mówiła też,że ma kilka peruk i dzięki temu łatwo może zmieniać wygląd. Która z nas tego nie lubi?:)))W tym programie wypowiadały się też żona pastora, popa - czyli papadia (prawda,że ładne określenie?)i imama. Bardzo było ciekawie ich posłuchać:)A na marginesie żydowskie zasady dotyczące czystości nie są głupie. Jak mam do wyboru restaurację w nieznanym miejscu to zawsze wybiorę żydowską. Nie dość,że smacznie to zdrowo i czysto. Przynajmniej powinno tak być;) W dawnych czasach kiedy nikt nie słyszał o podpaskach i tamponach nawet przesadna dbałość o higienę nie wydaje się być przesadzona. W końcu to kobiety głównie przygotowują posiłki. Teraz to głównie tradycja. Pozdrawiam Cię serdecznie i czekam z ciekawością na posty o koszernej kuchni.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj jak to czytam, to mam wrażenie, że jestem okropnie dzielna ;-)))
    Nie wszystkie ortodoksyjne Żydówki golą włosy. Nie ma takiego nakazu. Golenie włosów raczej wynika z tradycji, np. w niektórych dynastiach chasydzkich. Można mieć swoje włosy, trzeba je tylko zakrywać - peruką lub innym nakryciem głowy - to także wynika z tradycji lub indywidualnych wyborów (na szczęście;-)
    Nieczystość rytualna nie ma nic wspólnego z nieczystością fizyczną - to nieczystość duchowa, bardzo trudna do wytłumaczenia. Byłoby fantastycznie, gdyby na Bobe Majse pojawiło się wkrótce coś więcej, bo to jest raczej "egzotyczny" i ciekawy temat!
    Szawua tow, dobrego tygodnia! :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdziekolwiek na świecie kobietom nie jest łatwo :)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  7. Rytuał nieczystości znany mi był z kultur plemiennych, niemal dzikich. Nie miałam pojęcia ...
    Gdyby u nas była taka tradycja, stałaby się oczywistością i nikt nie byłby oburzony. A z dystansu wydaje się to barbarzyństwem. Niemniej podtrzymuję wypowiedź Magody - pod każdą szerokością geograficzną kobiety mają trudniej

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo i to bardzo lubię czytać twoje posty-
    dla mnie to o czym Ty piszesz to niemal "egzotyka"....ale jakże ciekawe..
    Nie piszę komentarzy - bo nie znam zagadnień abym się na ten temat wypowiadała ....ale czytam,czytam
    Miłej niedzieli Wanda

    OdpowiedzUsuń
  9. Też tak sobie pomyślałam, że nam kobietom zawsze trochę bardziej pod górkę... tym niereligijnym (w jakimkolwiek nurcie) też.
    Kaprysiu, widziałam fragment tego programu (na TVN Style to było?) i tak się właśnie zastanawiałam, czy włosy rebecyn to aby naturalne? :)
    Bejlo, co własne włosy, to własne - to fakt :), a ciekawych i twarzowych nakryć głowy nie brak. Dziękuję za podrzucenie tematu na posta :)
    Wando, witam Cię serdecznie i cieszę się. Po prostu. Zapraszam!

    Wszystkich ciepło pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam trochę materiałów na temat różnic w pojmowaniu obowiązków rodzinnych w chrześcijaństwie i judaizmie. Podesłać? ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. A propos miłej nazwy "popadia" - słodko brzmi, fakt, tak przezywaliśmy polonistkę, bo miała podobne nazwisko, ale, ale: "pop" dla ucha polskiego wyznawcy prawosławia brzmi obraźliwie. No brzmi i już. Mając wielu znajomych tego wyznania zdążyłam się przyzwyczaić i już mnie samą to pomału razi:))) Wolą po prostu "ksiądz", poufalej "batiuszka". Jego żona to raczej "matuszka" - też przecudnie. Czy mogę nieśmiało podrzucić propozycję tematu o językowych sprawach związanych z kulturą żydowską? Pisałaś już o "goju", nieneutralny wydźwięk słowa "żyd" też tajemnicą nie jest, ale czy jest coś jeszcze? Coś, czego na przykład trzeba/wypadało by się wystrzegać?
    Co do kobiet - mam w pamięci książkę A. Grupińskiej o życiu ortodoksyjnych żydówek w Izraelu.
    Cóż, przynajmniej w naszych czasach/kulturze mamy świadomość, że jak się coś komuś nie podoba, może wziąć sprawę w swoje ręce (inna sprawa, że różnie jest z tym braniem). Wcześniej ktoś (ktosia) tkwił w swojej niechcianej roli i nawet jej nie przyszło do głowy, że może być inaczej...

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszedzie Kobiety sa bardziej obciążone pracą, domem zarówno w judaizmie, chrześciajństwie, prawsosławiu,a nawet w islamie. Wygodnictwo mężczyzn daje o sobie znać, zawsze
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. A może to kobiety sobie na to pozwalają? :P I wychowują tak kolejnych mężczyzn...
    ...prawosławny to chrześcijanin:P

    OdpowiedzUsuń
  14. Dlaczego zakładacie, że powinności żydowskiej kobiety to coś strasznego?
    Powinności żydówki mają źródło w Torze, Żyd przestrzega Tory z miłości do Boga. Nie postrzegam czystości rytualnej, jako obciążenia, ani obrazy, bo zupełnie nie o to w tym chodzi. Podobnie jest z zakrywaniem włosów, czy skromnym ubraniem.
    Wbrew pozorom żydowska kobieta ma bardzo uprzywilejowaną pozycję w judaizmie, a w małżeństwie szczególnie. Mąż musi spełniać wiele powinności wobec niej i nie ma zmiłuj się. :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Elu, pewnie że podesłać :) Poproszę.
    Sarciu, na podobny pomysł posta wpadłam już jakiś czas temu i jest on na mojej niekończącej się liście :) A książka "Najtrudniej jest spotkać Lilit" godna, oj godna polecenia.

    Miłego wieczoru wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  16. To bardzo ciekawe. Najciekawsze to, że one mają sens, jak ogromna większość innych, tylko my, z drugiej strony nowoczesnej barykady, nie doceniamy.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie mają lekko...a to noszenie peruki np w upalne lato?! ...Nie wyobrażam sobie, kobiety w większości religii są traktowane bardziej 'restrykcyjnie' niż mężczyźni... no cóż cieszę się że wyznaję katolicyzm...
    Pozdrawiam i dziękuję za ten blog!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja cieszę się, że jestem ateistką.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kąpiel choćby w mykwie jest czystą frajdą - nie ma czego współczuć. Natomiast noszenie czegokolwiek na łepetynie np w upalne lato z nieuchronnie przepoconą głową, kiepską higieną - zgroza, brrrr (chyba musiało to mieć wpływ na stan owłosienia).
    Tu współczucie się należy jak najbardziej :-)
    Klu

    OdpowiedzUsuń
  20. No nie wiem, czy z tą mykwą by Ci się spodobało - choć ogólnie uważam, że jak coś ma dla kogoś sens, to to chętnie i łatwo robi, to kontrola jakości w mykwie jakoś mnie przeraża... może nie zawsze ma ona miejsce?
    Jakiego owłosienia, skoro go nie ma:P

    OdpowiedzUsuń
  21. 1. we współczesnych mykwach są filtry i inne bajery; woda jest OK;
    2. to nie kąpiel, tylko zanurzenie; w mykwie się nie myje, ani nie pływa i trzeba przed zanurzeniem wziąć długą, gorącą kąpiel w wannie i być idealnie czystym;
    3. włosów nie trzeba golić, a o higienę głowy każdy dba według własnego uznania;
    4. latem wiele osób zakrywa głowę, nie tylko religijne żydówki - i jakoś nie jest to dla nikogo koszmarem, chyba...
    5. zakrywanie głowy raczej nie ma wpływu na stan owłosienia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ad. 5 ...ale ma na fruzurę;P Sama często noszę kapelusz:)

    OdpowiedzUsuń