wtorek, 12 listopada 2013

Nie tylko “Skrzypek…”


Gdy po śmierci ojca Yentl odsłania lustro, nie widzi w nim anioła z mieczem, a jedynie własne, zmienione w chłopięce oblicze. Obcięte włosy, druciane okulary, ubiór na modłę studenta jesziwy… Czemu ma służyć to przebranie? Życiu w zgodzie z sobą i spełnianiu własnych pragnień.

Religia żydowska przewidziała dla Yentl tylko jeden możliwy scenariusz - rolę żony, matki i gospodyni domowej. W inteligentnej, wyedukowanej po kryjomu przez ojca-rabina dziewczynie rodzi się bunt. Zamiast świątecznych przepisów chce zgłębiać Talmud, zamiast rodzić dzieci - dyskutować.

Jesziwa w Bychawie staje się jej wymarzonym miejscem na ziemi. Pod przybranym imieniem Anszel zaprzyjaźnia się z Awigdorem i rodziną jego narzeczonej - Hadasy. Jak łatwo się domyślić - sielanka nie może trwać wiecznie. Wprawdzie Yentl nad wyraz dobrze gra swoją rolę, ale ta dość szybko zaczyna jej ciążyć…

Szolem Alejchem, Isaac Bashevis Singer… “Skrzypek na dachu”, “Yentl”... Z wielkiej literatury rodzą się równie wielkie filmy. Chętni na seans?
 

9 komentarzy:

  1. Widziałam ten film. Wspaniała rola B. Streisand. Pora sobie przypomnieć. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To nie jest wialki film., nawet nie ociera się o wielkość :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczego tak sądzisz? I co w takim razie myślisz o "Skrzypku na dachu"? Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Wielu uważa, że to żydowski Disneyland :)

      Usuń
  4. Uwielbiam Skrzypka - natomiast Yentl to film wedle wielokroć nadużywanego banalnego schemtu. Od początku wiadomo jaki finał. Streisand jako aktorki nie uwielbiam ..

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że znowu jesteś, Clou...

    OdpowiedzUsuń