sobota, 31 października 2015
piątek, 30 października 2015
Stefa
wtorek, 27 października 2015
Niewinne oko E.W.
Ten Kazimierz lubię równie mocno, co przedwojenny, bo… jego także już nie ma.
Czas: 1959 - 1964. Fotograf: Eugeniusz Wilczyk.
Miał powstać album. Nie powstał. Kiedyś jako projekt “ideologiczny”, dziś niszowy. W przestrzeni publicznej fotografie zaistniały dwukrotnie: na wystawach “Kazimierz, kartki z albumu”, oraz “Widok na Kwartał”. Podczas pierwszej i… dwudziestej piątej edycji Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie.
Zdjęcia miewają się równie dobrze, co festiwal, a to za sprawą syna artysty - Wojciecha Wilczyka - również fotografa, który negatywy ojca wprowadził w XXI wiek.
Wartość dokumentacyjna - to oczywiste. Za co jeszcze lubię i cenię zdjęcia Eugeniusza Wilczyka? Za doskonale uchwyconą Pustkę Miejsca.
Kraków, Kazimierz, ul. Szeroka, źródło
Kraków, Kazimierz, ul. Kupa, w głębi Synagoga Kupa, źródło
/tytuł posta nawiązuje do projektu “Niewinne oko nie istnieje” Wojciecha Wilczyka/
piątek, 16 października 2015
Dom Sierot
Odnowiona fasada, ocalona część napisu.
Zakład Wychowawczy Sierot Żydowskich.
Róża Rock - ich “matka”.
Dawid Kurzmann - krakowski Janusz Korczak.
Dietla 64 - dobry adres.
“Urządzenie całego budynku jest zgodne z zasadami hygjeny, wszystkie sypialnie są piękne i obszerne, pełne powietrza i słońca (...) uderza wszędzie niezwykła czystość i schludność, po wychowankach znać troskliwą opiekę jaką je mimo ciężkich czasów Zarząd Stowarzyszenia, dyrekcja i grono wychowawcze otaczają.” /Martyna Grądzka, “Przerwane dzieciństwo”/
Nauka.
Zabawa.
Modlitwa.
Wojna.
Getto.
Wysiedlenie.
Bełżec.
poniedziałek, 12 października 2015
Kolejna
Za oknem, w kuchni i sercu. Jesień, jesień, jesień! U jej boku wierni towarzysze: książka, film, spektakl.
"Narzeczona Schulza" - Józefina Szelińska, Juna, w latach 1933-1937 była narzeczoną Brunona Schulza - genialnego pisarza, malarza, autora "Sklepów cynamonowych" i "Sanatorium pod Klepsydrą". Ukrywała to przez niemal pół wieku. W powojennych ankietach podawała stan cywilny: samotna. Wszystko inne jest grą pamięci i wyobraźni.” Źródło
"Złota dama" relacjonuje sądowy bój pomiędzy austriackim rządem a Marią Altmann – urodzoną w Wiedniu Żydówką, która po wkroczeniu Hitlera uciekła z mężem do Stanów Zjednoczonych. Stawką tej nierównej batalii jest namalowany przez Gustawa Klimta portret Adeli Bloch-Bauer. Przed II wojną światową obraz należał do rodziny Altmannów, później trafił w ręce nazistów, by ostatecznie stać się perłą w koronie wiedeńskiego muzeum. Leciwej i niezbyt majętnej bohaterce pomaga syn jej przyjaciółki – początkujący prawnik Randol (...) Sercem filmu jest właśnie relacja między tą nietypową parą, która postanowiła zrobić porządek nad pięknym, modrym Dunajem.” Źródło
"Płomień żądzy" ("Jakiś i Pupcze") Hanocha Levina to nie tylko czarna komedia perypetii matrymonialnych, której obiektami są antybohaterzy: impotent i brzydula, ale i dramat przemijania oraz okrutnej konfrontacji marzenia z rzeczywistością ponad ludzką wytrzymałość." Źródło
Czulenty, cymesy, Jankielowe zupy...
A na deser… garść witamin w duecie.
wtorek, 8 września 2015
Miłość - rewanż
Piotr przywiózł mi prezent z podróży :) Zdjęcia antysemickich polichromii z poznańskiego kościoła Najświętszej Krwi Pana Jezusa, przedstawiających dokonywaną przez Żydów rzekomą profanację hostii.
To kolejny po rytuale krwi, szkodliwy i kłamliwy przesąd, z którym nikt nie walczy: ani przedstawiciele kościoła katolickiego, ani włodarze miasta, o czym świadczy "enigmatyczna" tabliczka "informacyjna" umieszczona na fasadzie kościoła.
W prezbiterium... nad głównym ołtarzem...
Toż to cały, spójny tematycznie program malarski! Z lewej strony: kradzież hostii; z prawej: sprzedaż hostii Żydom; u góry: dźganie hostii nożem (w asyście, a jakże, diabła); na dole: wniebowzięcie hostii; pośrodku: adoracja hostii w niebie.
Dźganie hostii nożem aż z niej krew wytryska... Jedna to za mało, niech będą trzy! Tako rzecze "podanie", lub - jak można przeczytać na oficjalnej stronie www kościoła - "historia". Jedyne słuszne w tym przypadku słowo - przesąd - nikomu nie może przejść przez gardło!
niedziela, 30 sierpnia 2015
Miłość P.S.
Gotuję… Gotuję… Ziemniaki, marchewka w punkt; zapach sztetla taki, że… mimowolnie nucę “Miasteczko Bełz” i tylko ta cholera (czyt. wołowina) nie chce zmięknąć.
Przecież smażyłam jak trzeba: na mocno rozgrzanym tłuszczu, w małych porcjach i energicznie, a potem dusiłam w niewielkiej ilości wody na wolnym ogniu. Rychło w czas zaglądam do Internetu. Krojenie w poprzek włókien?! Za późno. Ale, ale, jest nadzieja! “Godzina dla polskiej wołowiny to stanowczo za krótko.”
Kawałek po kawałku wywlekam mięso ze zbiorczego garnka i duszę, duszę, duszę. Ponieważ na zewnątrz jest “tylko” trzydzieści stopni, to… rozgrzewam się filiżanką mocnej kawy :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)












