wtorek, 26 marca 2019

Płaskorzeźba


Wisi na dawnym ratuszu miasta Kazimierza i jest kopią tej przedwojennej. Mowa o płaskorzeźbie “Przyjęcie Żydów do Polski” dłuta Henryka Hochmana.

Elżbieta Janicka zaliczyła zabytek do przykładów przemocy filosemickiej, ale nie dlatego nie wspomniałam o nim gościom z Izraela. Po prostu nie podoba mi się to przedstawienie. Nie lubię, gdy ktoś przed kimś klęczy. Krzywię się widząc, że królowi Kazimierzowi Wielkiemu wyrastają z ramion anielskie skrzydła, co podkreśla religijny aspekt całej sytuacji.

Owszem, król Kazimierz był życzliwy Żydom, ale można to było uwiecznić inaczej.

Po zakończonym zwiedzaniu głównych żydowskich szlaków, szliśmy wszyscy do knajpy na obiad. Przecinaliśmy Plac Wolnica, by za chwilę Mostem Piłsudskiego przejść na drugą stronę Wisły. Tym samym mostem, którym w 1941 roku przepędzano Żydów do krakowskiego getta.

Muli opowiadał mi o ‘Yes, we can’, lub… trzy razy tak (czyt. tutaj).

Może więc naprawdę potrafimy… nie tylko nie być antysemitami, ale filosemitami z wyczuciem.

 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza