piątek, 19 marca 2010

Goj na kirkucie


Goj (z j.hebr. naród)
- to żydowskie określenie nie-Żyda. Nie ma w nim nic niestosownego. Oczywiście zgodzimy się, że najbardziej neutralne słowo może zabrzmieć jak obelga, jeśli taka będzie intencja osoby je wypowiadającej. Na tym blogu nie obrażamy Żyda i nie obrażamy się za goja.

Tytuł posta nie jest przypadkowy. Choć wiele osób interesuje się judaizmem i ma o nim lepsze, lub gorsze pojęcie, ten wpis chcę potraktować jako rodzaj "ściągi", czy też - ładniej mówiąc - mini poradnika jak zachować się na kirkucie (cmentarz żydowski), by uszanować to miejsce w zgodzie z żydowską tradycją, a także by z takich odwiedzin jak najwięcej wynieść dla siebie.

Każdego mężczyznę, bez względu na wyznawaną przez niego religię, na kirkucie obowiązuje nakrycie głowy. Dla Żyda będzie to jarmułka (kipa, mycka), turysta może założyć kapelusz, lub czapkę. Jeśli kirkut ma swego dozorcę, istnieje duże prawdopodobieństwo, że osobom nie posiadającym własnego nakrycia głowy, wypożyczy on jarmułkę na czas zwiedzania cmentarza. Najczęściej symboliczną - papierową, choć np. krakowski kirkut przy ul. Miodowej dysponuje kipami materiałowymi (haftowany aksamit), zresztą bardzo ładnymi.

O ile dany cmentarz posiada dom przedpogrzebowy, to znajduje się on przed wejściem na kirkut, lub tuż za jego bramą. Służy przygotowaniu zwłok do pochówku (rytualne obmycie ciała, obleczenie w całun). Za czynności te, a także: zbicie trumny, wykopanie grobu, pochowanie ciała odpowiedzialni są członkowie Chewra Kadisza (Bractwo Pogrzebowe). Przynależność do tego szczególnego bractwa jest zaszczytem, a micwa (dobry uczynek) wobec zmarłego ma wartość najwyższą, gdyż zmarły nie może się zań odwdzięczyć.

Co możemy zobaczyć na samym cmentarzu? Oczywiście macewy - żydowskie nagrobki. To ich najpopularniejsza, tradycyjna forma, często jedyna na starych kirkutach. Nowsze cmentarze,
o metryce XIX, XX-wiecznej, są bogatsze i bardziej zróżnicowane, jeśli chodzi o rodzaje nagrobków. Oprócz macew spotkamy także złamane kolumny, czy obeliski. Osoba żydowskiego pochodzenia, która nie dokonała konwersji (zmiany wyznania), nie może być pochowana na innym niż kirkut cmentarzu. Tymczasem od końca XVIII wieku żydostwo ma wiele odcieni. Śpiących obok siebie snem wiecznym Żydów ortodoksyjnych, reformowanych, zasymilowanych, syjonistów, czy bundowców różnicować będą właśnie formy nagrobków.

Spotykane na niektórych kirkutach niewielkie budynki to ohele (z j.hebr. namiot). Wznoszone są nad grobami rabinów, bądź cadyków. W ten sposób wyróżnia się, a także honoruje wybitnych zmarłych. Ich wyznawcom łatwiej trafić do właściwego grobu, zaś stawiane wewnątrz macewy są lepiej chronione przed zniszczeniem. Czasami funkcję ohelu pełni ozdobne ogrodzenie, a nawet niski murek.

Na macewach kładzie się kamyki i zapala świece. Świeca jest symbolem nieśmiertelnej duszy, a kamyk upamiętnia biblijne czasy 40-letniej wędrówki z Egiptu do Ziemi Obiecanej. Zmarłych w drodze Żydów chowano na pustyni, a ich groby ochraniano przed dzikimi zwierzętami i zarazem oznaczano przy pomocy kamieni. Na kirkuty nie przynosi się kwiatów, ani niczego, co może służyć żywym. Ta zasada nie jest ściśle przestrzegana na nadal czynnych cmentarzach. Współczesne żydowskie pochówki rzadko bywają tradycyjne, a forma nagrobka i treść inskrypcji często jest zapożyczana z tradycji chrześcijańskiej. Takie groby odwiedza się raczej w Dzień Wszystkich Świętych, niż w żydowską jorcajt (rocznica śmierci), a wizycie towarzyszą kwiaty i znicze.

Na nagrobkach wybitnych rabinów, lub cadyków dodatkowo zostawia się kwitelech - zwykłe kartki papieru, z odręcznie wypisanymi prośbami. Sprawiedliwym i pobożnym duchowym autorytetom bliżej do Boga niż zwykłym ludziom, a do zwykłych ludzi bliżej im niż Bogu. Stąd rola pośredników w zanoszeniu przed oblicze
Ha-Szem ziemskich modlitw i wypraszaniu ich spełnienia.

Dom przedpogrzebowy, kirkut ul. Miodowa, Kraków.

Dom przedpogrzebowy, kirkut ul. Miodowa, Kraków. Mary do przenoszenia zwłok.

Dom przedpogrzebowy w Łodzi. Główna sala.

Dom przedpogrzebowy w Łodzi. XIX-wieczny karawan.

Dom przedpogrzebowy w Łodzi. Stół do obmywania zwłok, po lewej mary.

Stary kirkut w Krakowie. Kamyki na macewach.

Stary kirkut w Krakowie. Ogrodzenie przy nagrobku rabina Mojżesza Isserlesa Remu.

Kirkut w Bobowej. Ohel i macewy.

Przysucha. Zespół oheli na miejscowym kirkucie.

Kirkut w Rzeszowie. Wnętrze ohelu. Macewy, świece, kwitelech.

Kirkut w Rzeszowie. Wnętrze ohelu.

14 komentarzy:

  1. Oleńko, dziękuję za ściągę :)
    odliczam dni do wizyty na Miodowej....

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki wielkie za te informacje. O nakryciu głowy nie wiedziałam - czy to znaczy, że dopuszczałam się profanacji?:( O tym też nie: "Na kirkuty nie przynosi się kwiatów, ani niczego, co może służyć żywym". Jak zwykle jesteś kopalnią :)
    Całusy, P.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Twoje posty.. wiele się można dowiedzieć, a ja z przyjemnością gromadzę takie informacje :) Moje miasto jest bardzo wielokulturowe.. Czy znasz kirkuty w Lublinie?

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. niesamowita tajemnice za soba kryja takie miejsca

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki za te instrukcje. Są bardzo potrzebne.
    Pozdrawiam Olu!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bobe Majse, Olu – dziękuje za kolejny interesujący wpis, który przeczytałem z zainteresowaniem, tym większym, że właśnie dzisiaj rozmawiałem z przemiłą Panią mieszkanka Lwówka Wlkp, pamiętającą Lwówek sprzed wojny. Była to opowieść o tym, jak w jednym miasteczku żyli zgodnie, chrześcijanie, protestanci i Żydzi. Opowieść o tym, jak protestanci w swych charakterystycznych kapeluszach wybierali się na niedzielne modły, o przyjaźni matki tej Pani z rodzina żydowska, o tym jak wybuchła wojna i Niemcy wywieźli wszystkich Żydów, o tym jak deportowano wszystkich Polaków do Generalnej Guberni, o tym jak wrócili po wojnie. O tym, że z ośmiu rodzin żydowskich wróciła tylko jedna, a i ta po 1968 roku wyjechała z Polski, o tym, że Niemcy zburzyli synagogę i kirkut, w miejscu którego postawiono jakieś baraki.
    Postanowiłem niebawem odwiedzić to miasteczko, poszukać, choćby śladu po mezuzie…
    Serdecznie pozdrawiam
    w.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kasiu, tylko nie wybieraj się w piątek, lub sobotę (Szabat, kirkuty są zamknięte). Najlepsza (z weekendu) jest niedziela.
    Pasjonatko, kobiety nie muszą zakrywać głowy, mężczyźni natomiast tak i dla niektórych Żydów brak nakrycia rzeczywiście jest profanacją. Lepiej uszanować tradycję i mieć na głowie chociaż czapkę z daszkiem, o co latem nietrudno :)
    Elle, bardzo dziękuję. Piękny (z piętrowymi pochówkami) kirkut w Lublinie był zamknięty, ale na pewno jeszcze tam wrócę. Drugi - bardziej muzeum / miejsce pamięci zwiedziłam. Czy byłaś już w jedynej zachowanej modlitewni Chewra Nosim, przy ul. Lubartowskiej? Polecam.
    Witku, zazdroszczę tego spotkania i tej rozmowy...
    Wszystkich wiosennie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolejna niezwykla, bardzo ciekawa lekcja! I ja za nia dziekuje serdecznie :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Panie Witoldzie Skaczkiewiczu.
    We Lwówku po tym cmentarzu została tylko tablica przed domem kultury, który na tym cmentarzu sie znajduje.
    a szczatki kosciola to tylko ewangelickiego.

    OdpowiedzUsuń
  10. Danielu, cieszę się. "Goj" (na Bobe Majse traktowany naturalnie i pozytywnie, podobnie jak "Żyd") na pewno odwiedzi jeszcze synagogę. Jak znam siebie, to i inne pomysły z tej serii przyjdą mi na myśl (o! może żydowskie wesele?) Po raz pierwszy w życiu mam ich za dużo:) Kolejny cykl postów zrodził się w głowie... Wszystko zapisuję, plik puchnie, ja nie nadążam... i wiesz? to jest baaaaardzo miłe.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapraszam do Radomia gdzie też jest KIRKUT

    OdpowiedzUsuń
  12. Qrcze....To plamę dałem....Wchodząc na teren kirkutu zdjąłem czapkę z szacunku dla zmarłych....Mam nadzieję,że Jahwe wybaczy ,intencje były dobre.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście. Intencje są najważniejsze.
      Witam serdecznie, Jacku.

      Usuń