Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cymes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cymes. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 kwietnia 2021

Inwent-aryzacja

 

Pewnie już nie pamiętacie tego posta, tymczasem służę podobnym przykładem. Pochodzi z filmu “Sklep przy głównej ulicy”. 


Stolarz Tónko Brtko, za sprawą wpływowego szwagra zostaje aryzatorem pasmanterii Rozálii Lautmannovej. W sobotni poranek zastaje sklep zamknięty na cztery spusty. Obruszona kobieta tłumaczy, że w Szabes nigdy nie sprzedaje. Po naradzie z Kucharem Brtko wywiesza na drzwiach pasmanterii kartkę: „Za účelom invent-arizácie zatvorené!!“ - Zamknięte z powodu inwent-aryzacji.


Chyba obok “wszędzie widzę Gwiazdy Dawida…” tworzy nam się druga ciekawa kategoria. Czego? Spostrzeżeń, aluzji, projekcji… Nazwijcie to jak chcecie.
 

poniedziałek, 5 kwietnia 2021

Scenka

 
Siedzimy przy stole, po śniadaniu rzec można świątecznym: żurek z kiełbasą i chrzanem, sałatka jarzynowa, jajka… Piotrek wydrapuje jakiś nieprzyzwoity pisankowy wzorek, ja czytam “Klub Auschwitz”, zaczynając - jak nigdy - od Wstępu. W tle leci “Mesjasz” Georga Friedricha Händla.
 
 



środa, 24 lutego 2021

Wódka contra nalewka

 

Wódki nie pijam, dlatego reaktywowaną żytnią Haberfeldówkę li tylko obfotografowałam. Likierom nie byłam w stanie się oprzeć! Od razu kupiłam dwa: wiśniowy i orzechowy. Pierwszy lepszy, aczkolwiek daleko mu do “Pijanej Wiśni”, przy drugim trochę się męczę.

 

Żadnego nie kupię ponownie, choć tego typu projekty wspieram całym sercem. Finalnie jednak decyduje smak i cena, czasami w odwrotnej kolejności. Likiery są drogie (między 60 a 70 PLN za niedużą butelkę) i nie pozostawiają niebiańskich wrażeń.


Piszę szczerze, co nie zmienia faktu, że do Haberfeldów mam sentyment. Dobrze, że ich alkohole zostały wskrzeszone. “Lubię”/”nie lubię” to kwestia gustu. Jeśli znajdą swoich amatorów - bardzo proszę. Niech sprzedają się w tysiącach flaszek! 

 

 

niedziela, 31 stycznia 2021

Reaktywacja


Jakób Haberfeld reaktywacja! W tym na bank maczał palce Mirek Ganobis (kolekcjoner, pasjonat historii Oświęcimia i okolic), który kiedyś wspomniał, że jest szczęśliwym posiadaczem przedwojennych receptur Fabryki Wódek i Likierów Jakóba Haberfelda.

 

Miałam przyjemność wąchać przedwojenne oryginalne zaprawki do owych wódek - zapachy ziół, miodu i anyżu, które liczą sobie ponad osiemdziesiąt lat! Wciąż mam w pamięci piękną, choć w czasach mojego dzieciństwa bardzo już podupadłą rodową kamienicę Haberfeldów, gdzie na parterze mieścił się przyfabryczny sklep.


Czy wizyta w osiedlowej “Biedronce” może być ekscytująca? Gdy natrafia się na takie historyczne rarytasy - owszem, nawet bardzo!


  
Wódka z żyta, koszerna - a jakże!

czwartek, 14 stycznia 2021

Daktyl na Nowy Rok

 
Bruno Schulz lubił daktyle. Słodkiego Nowego Roku! i życiorysów niepodobnych do schulzowskiego.
 

niedziela, 3 stycznia 2021

piątek, 1 stycznia 2021

2021

 
Rozwój nie polega na stawaniu się lepszym, rozwój polega na stawaniu się sobą. Czego Wam serdecznie w Nowym Roku życzę.
 

czwartek, 22 października 2020

Inny świat

 
Prawdziwy inny świat daleko, słabo osiągalny za sprawą Covid 19. Tym chętniej wrzucam zdjęcie z tegorocznych wakacji. W Polsce, a jakże :)
 
Hamowanie z (prawie) piskiem opon, bieg poboczem pola ziemniaków (akurat były wykopki), żeby uwiecznić i przypieczętować uśmiechem, a teraz także podzielić się z Wami. 
 

wtorek, 13 października 2020

Cykl

 
Dawno mnie tu nie było... Obietnicę poprawy pieczętuję nowym zdjęciem z kolekcji "Wszędzie widzę Gwiazdy Dawida..." 
 

 Gdzieś na Kaszubach...

niedziela, 31 maja 2020

Kuchennie


Coś się szykuje… Czyżby cymes? No to przy okazji przepis - tutaj, oraz wspomnienie z cymesem w tle: część 1, część 2

Na deser radosne zdjęcie - na przekór temu, co za oknem.


czwartek, 14 maja 2020

Zagadka


Przed chwilą mój mąż “sprzedał” mi zagadkę… 
 
Co jest odmawiane na kirkucie w sobotę?
Wstęp na teren cmentarza.


Fragmenty macew na cmentarzu żydowskim w Chmielniku. 

sobota, 11 kwietnia 2020

Wielkanoc


Powinnam pisać o Pesach, ale… w najbliższym Lidlu, w którym robię kompleksowe zakupy nie było nawet macy. 
 
Będzie zatem Wielkanoc, a o Pesach możecie przeczytać tutaj i tutaj.

Świat stanął na głowie, Bobe Majse także ma prawo ;) Zacisznego świętowania świąt wszelakich.




Miechunka zwana także "żydowską wiśnią".

czwartek, 9 kwietnia 2020

Zbliżenie XVI


“Przyniósł mi daktyle. W dawnym życiu lubiliśmy ich dziwną słodycz, prawdziwą obietnicę orientalnego słońca. Teraz ledwie spróbowałam, a on jadł je powoli, jakby nigdy nic. Podłużne pestki delikatnie sadowił na serwetce. Był nie z tego świata. Siedział przy mnie, czasem dotykał ręki, ale nie czułam jego bliskości. Był osobny, nieobecny duchem. Czyżby nie wiedział, nie chciał wiedzieć, co się stało i dlaczego. Dlaczego ja targnęłam się na życie, jaka w tym jego rola i co to znaczy na przyszłość. Pierwszy raz tak dotkliwie poczułam, że mnie nie kocha. Że słowa, których używa w swoich barokowych wyznaniach, do prawdziwych uczuć mają się nijak, są co najwyżej ich groteskowymi cieniami. I że on tego wcale nie zauważa. Że niczego nie rozumie…”

/fr. książki “Narzeczona Schulza”, Agata Tuszyńska/

“Gdy wyzdrowiałam, natychmiast rzuciłam pracę w Warszawie i wróciłam do rodziców. Tam odwiedził mię Bruno. Okazał mi wiele troski, oddania, nawiózł fig i daktyli, które sam tak lubił, czuł się winny, zupełnie bezpodstawnie, bo był samą tylko dobrocią, a motywy, które kierowały jego wyborem, były “nie z tego świata”. Z choroby, z tej drugiej strony, wróciłam do życia zupełnie odmieniona. Oddaliłam się od Bruna o całe wieki. Nie czułam już nic, znikło całe uniesienie, w którym trwałam prawie cztery lata”.

/fr. listu Józefiny Szelińskiej do Jerzego Ficowskiego; “Księga listów”, Bruno Schulz/


Kraj pochodzenia - Izrael.

poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Korona


Korona, którą noszę nie ma nic wspólnego z koronawirusem. Jestem królową dobrego życia!
 
W dobie pandemii funkcjonuję nieomal tak samo, jak przed nią. Oczywiście stosuję się do narzuconych restrykcji, ale z umiarem i rozsądkiem. W hipermarkecie nie mam nic do gadania: muszę zdezynfekować dłonie, a podczas zakupów nosić foliowe rękawiczki. W zamian zachwyca mnie komfort zakupów! Po godzinnym oczekiwaniu na słońcu i pogaduszek z Piotrem wchodzę do pustego nieomal sklepu i mogę wybierać, przebierać do woli. Nikt mi nie przeszkadza, nikt się nie pcha, nie wyrywa marchewki, ani najładniejszego bukietu tulipanów. Zakupy stały się moją rozrywką i przyjemnością.

Siłą obostrzeń życie koncentruje się w domu. Nie mam z tym żadnych problemów, choć trochę brakuje teatrów, zróżnicowanych spacerów, wycieczek. Jednak dom lubię najbardziej. Siebie i dom - oto właściwa hierarchia.

W dobie pandemii nie muszę wynajdywać ekstra zajęć. Generalne porządki robimy na jesieni, teraz możemy co najwyżej umyć okna. Czytam, piszę (stali czytelnicy z pewnością zauważyli wzrost liczby postów), oglądam filmy, słucham ciekawych ludzi online, układam puzzle. Gotujemy pyszne obiadki z tego, co z taką radością przynoszę ze sklepu. Żyjemy… po prostu normalnie.

Wiedziałam to zawsze, a teraz dodatkowo testuję: nie potrzebuję wielkich wydarzeń, by czuć radość i zadowolenie, potrafię się cieszyć drobiazgami, świetnie odnajduję się w swoim towarzystwie, potrafię zająć sobie czas na 150%, nie nudzę się i nie marudzę, mam dystans do dóbr materialnych, dostrzegam wiele plusów (ogólnych i osobistych) zaistniałej sytuacji.

Wirusa się nie boję. Zostanie z nami - to pewne. Obchodzi mnie dramat porzucanych zwierząt i ludzi, którzy tracą pracę. 


To bodaj jedyne (poza kulinariami) świeżo zrobione zdjęcie. Ze sklepu wracam z naręczem kwiatów. Niech żyje wiosna! Może ta fotka osłodzi życie tym, którzy są w trudnej sytuacji. Nie wiem, czy będzie dobrze, ale… zawsze znajdzie się jakieś rozwiązanie. Sytuacje graniczne inicjują duże zmiany, a te bywają zbawienne. I to akurat mogę Wam potwierdzić osobiście. Wierzcie w siebie! - tylko to się liczy.
 
Żeby nie zabrzmiało jak wyświechtany frazes, dodam - wierzcie bazując na wcześniejszych doświadczeniach. Na pewno nie raz przeżyliście już coś trudnego, a mimo to jesteście, gdzie jesteście. Udało się, poradziliście sobie. Wiele razy udowodniliście, że potraficie zadbać o siebie, dać sobie w życiu radę, przezwyciężyć trudności, rozwiązać problemy. Czerpcie siłę z przeszłych trudnych zdarzeń, które już dawno za Wami.

niedziela, 29 marca 2020

Grzesznie mi…


Zdecydowanie przewrotny tytuł posta, gdyż jako ateistka słowa “grzech” nie uznaję… Z drugiej strony bardzo na miejscu, jeśli chodzi o ortodoksyjny judaizm. 
 
Wyborna ośmiornica, która zagościła na moim talerzu (w stylu tzw. galicyjskim, a mam tu na myśli Hiszpanię) jest oczywiście trefna, jak wszystkie owoce morza.

Błogo mi… Zielono, “grzesznie” i radośnie!


piątek, 27 marca 2020

Kaplica


Szlak “gwiazd Dawida” prowadzi dzisiaj do kaplicy pałacowej Muzeum Zamoyskich w Kozłówce. Przyjrzyjcie się uważnie witrażom… 
 
Niezwykłość rezydencji polega na oryginalnym, bogatym wyposażeniu, prawie w 100% zgodnym z uwiecznionym na starych zdjęciach. Dodatkową perełką jest kaplica, wzorowana na królewskiej w Wersalu.

A te piękne gwiazdy to… dekoracja geometryczna :)


poniedziałek, 23 marca 2020

Introwertycy górą!


Tytuł posta jest po trosze przewrotny, a po trosze nie.
 
Na wstępie pragnę wyjaśnić, co introwertycy mają wspólnego z Żydami. Wszystko i nic! Pomijam fakt, że introwertyzm występuje w każdej nacji; na swoim blogu wstawiam się za wszystkimi mniej, lub bardziej prześladowanymi grupami, do których i oni należą.

W dobie koronawirusa i zaleceń “zostania w domu” introwertycy wygrywają. Dla nich to… przysłowiowy “pikuś”, wszak dom lubią najbardziej. Mają pasje i lubią siebie; rozmowę z wewnętrznym “ja” przedkładają nad dialogi-wydmuszki na fejsie i nigdy, ale to nigdy! nie nudzą się sami ze sobą.

A ponieważ to nie jest tak, że nie lubią ludzi, niech zadzwonią do jakiegoś ekstrawertyka i zrobią mu przyjemność dłuższą niż zwykle rozmową.


sobota, 4 stycznia 2020

Normalnie


Każdego kiedyś bolała głowa, żołądek, czy co tam jeszcze… Ustanie bólu kwitowaliśmy krótko: “Ach, jak wspaniale!” Wspaniale, czyli jak? Normalnie! Bo normalnie nas głowa, żołądek, czy co tam jeszcze nie boli.
 
Teraz wystarczy odwrócić sytuację, czyli każde “normalnie” zamienić na “wspaniale”. Ot i recepta na udane życie :)

No to pod ten Nowy Roczek! Zamiast durnych postanowień, napędzanych przez wszelkiej maści treserów (ups, miało być “trenerów”:), coachów i kogo tam jeszcze...


Kieliszek oczywiście do połowy pełny :), w dodatku bardzo dobrego (jak na codzienne) wina. Wychylam toast za nasze głowy, żołądki, serca, lecz przede wszystkim mózgi! :)
 

czwartek, 2 stycznia 2020

Noworocznie


Sylwester w Teatrze Słowackiego był huczny; elegancki, a zarazem rozrywkowy (disco rytmy, zaś na scenie przedpremierowo ‘Born by Boney M.’)
 
W tym pięknym miejscu zawsze mocno czuję Historię… Matejko, Solski, Wyspiański, Frank...

Tańczyli wszyscy! Młodsi, starsi i całkiem wiekowi… Rodacy i obcokrajowcy… W strojach wieczorowych, z lat 70-tych, dżinsach i podkoszulkach. Tuż obok nas dwie lesbijki...

I właśnie dlatego ten wieczór był wyjątkowy! 

W 2020 roku chcę wyjść na ulicę i zobaczyć tę samą różnorodność, wielobarwność, radość i beztroskę.


środa, 1 stycznia 2020

Życzenia


Nie życzę szczęścia, bo szczęśliwym się bywa, podobnie jak nieszczęśliwym. Co zatem zapełnia przestrzeń pomiędzy dwiema skrajnościami? Nazwijmy to pogodnym zadowoleniem. Przymiotnik “pogodne” dorzucam, żeby “zadowolenie” nie kojarzyło się Wam obojętnie. Małe-duże słówko nadaje mu ważny wymiar.
 
Dobre życie można porównać do łagodnej sinusoidy, lub po prostu krzywej Gaussa. Chyba nie stać Was na wyrzucenie do kosza 80% swojego czasu? Może więc pora przestać go nazywać “szarą codziennością”, “bylejakością”, “czekaniem na coś naprawdę ważnego” i… zacząć lubić?

Pogodnego zadowolenia, łagodnej sinusoidy, polubienia środka krzywej Gaussa ;)


 Granat - jeden z symboli żydowskiego Nowego Roku.