“(...) pewnego dnia w czterdziestym pierwszym albo drugim Jakub Szynkiewicz podniósł słuchawkę i powiedział: “Herr Minister, proszę nie łączyć Karaimów z Żydami. Nie są oni ludem semickim, należą do grupy turkijskiej. Jeśli ma pan wątpliwości, Herr Goebbels, proszę zlecić badania naukowe.”
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludzie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludzie. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 8 listopada 2020
wtorek, 3 listopada 2020
Kamienica
Dawno, dawno temu, gdy Kazimierz był oddzielnym miastem, do kamienicy Bosaków przylegał miejski mur. Pozostałości owego muru możemy podziwiać do dziś, a ściślej mówiąc ich atrapę. Nówka-sztuka przyklejona w tym samym miejscu - dobre i to.
Mam także zdjęcia oryginału, a raczej zdjęcia “sprzed” i “po”.
Przed renowacją.
Po renowacji.
Miejskie mury zaczęto wyburzać po 1800 roku, kiedy Kazimierz został przyłączony do Krakowa i stał się jedną z jego dzielnic.
Rodzinę Bosaków i jej kilkusetletnią obecność w/na Kazimierzu upamiętnia mural autorstwa Broken Fingaz.
poniedziałek, 6 lipca 2020
Alan
Na Netflixie pojawiła się “Gra tajemnic” z 2014 roku. Być może moment to nieprzypadkowy, z uwagi na zbliżającą się wielkimi krokami II turę wyborów prezydenckich.
Film opowiada historię złamania kodu słynnej Enigmy, którego dokonał genialny matematyk i logik - Alan Turing, uważany także za prekursora informatyki i sztucznej inteligencji.
Alan był homoseksualistą, co w latach 40-tych traktowano na równi z przestępstwem (sic!) Nie trafił wprawdzie do więzienia, gdyż wybrał, fatalną zresztą w skutkach przymusową “terapię hormonalną”. Zdegradowany i poniżony, 7 czerwca 1954 popełnił samobójstwo.
Dlaczego piszę o tym niecały tydzień przed wyborami? Wszystkim nam dobrze jest znany stosunek PiS do LGBT. Piszę zatem ku przestrodze. Zanim Wasz długopis postawi krzyżyk na wyborczej karcie, przypomnijcie sobie o genialnym, przedwcześnie straconym dla ludzkości Alanie Turingu.
środa, 17 czerwca 2020
Konkurs
Zuza Ginczanka wybiera się na kostiumowy Bal Książki. Przebrania gości mają nawiązywać do tytułów książek. Zuza marzy o kostiumie sięgającym jej żydowskich korzeni. Po radę zwraca się do Tadeusza Wittlina. Ten proponuje następujący zestaw: podróżny kostium, rękawiczki, kapelusz i mały podręczny kuferek.
Do jakiej książki nawiązuje ww. przebranie? “Jutro na Madagaskar” Arkadego Fiedlera.
Czy Zuza skorzystała z rady? Nie wiadomo. Samym pomysłem była ponoć zachwycona.
środa, 6 maja 2020
Urodziny
Dzisiaj świętuję urodziny. Nie swoje, Zygmunta Freuda :) Sto sześćdziesiąte czwarte, dodajmy.
Zmarł w wieku 83 lat, nie dożył zatem zwyczajowych 120, których życzy się Żydom; w zamian zyskał nieśmiertelność!
Był Żydem i stworzył podwaliny psychoterapii. Jestem psychologiem i interesują mnie Żydzi. To chyba wystarczy, by wieczorem wznieść toast...
środa, 15 kwietnia 2020
Pamięć 2020
Nie było Marszu, jest Pamięć, którą można kultywować w domowym zaciszu.
Marsz Pamięci 2019, pracownicy naukowi Instytutu Judaistyki UJ przed pomnikiem żydowskich ofiar obozu “Płaszów”.
niedziela, 3 listopada 2019
Metoda
Można powiedzieć, że post “Córka” wpisuje się w Ustawienia Systemowe (konstelacje rodzinne) Berta Hellingera. Terapeuci pracujący tą metodą rzuciliby się na mnie ochoczo :), tym bardziej, że tekst powstał ładnych parę lat po zainteresowaniu się przeze mnie tematyką żydowską i ukończeniu studiów podyplomowych w tym przedmiocie.
Co więcej (i co ważniejsze) jest równoznaczny z odkryciem rodzinnej “tajemnicy”, nosi w sobie wyraźny element nieświadomej pokuty za czyn kogoś z systemu. Oświecony przez terapeutów kuzyn powiązał fakty, tzn. moje hobby z tym, co słyszał w domu, a o czym ja nie miałam pojęcia. Od razu zadzwoniłam do ciotki i tyle, ile pamiętała (bez przeinaczania faktów) wydusiłam z niej i zapisałam.
Moja mama nie znała (?) tej historii, w każdym razie nigdy mi jej nie opowiedziała, choć tematy rodzinne stanowiły pokaźny odsetek naszych rozmów. Żydzi także byli w nich obecni, mama darzyła ich szacunkiem i sympatią. Tyle (aż tyle!) zapamiętałam, zapamiętałam nader wyraźnie.
Rodzina jest oczywiście bardzo ważna i ma wielki wpływ na nasze życie. Terapeuci czasami mówią, że każdy człowiek ma tylko dwa problemy: tatusia i mamusię :) (fachowcy od Hellingera dodają doń całe pokolenia). Zachwycona faktem, że kuzyn korzysta z tego typu pomocy, poleciłam mu inną “metodę” - psychodynamiczno-eklektyczną. Nie lubię i obawiam się terapii prowadzonych w jednym, ściśle zdefiniowanym nurcie.
A jeśli już przy psychologii i psychoterapii jesteśmy, posłuchajcie sobie w necie Katarzyny Miller. Ma ponad czterdziestoletnie doświadczenie w pracy terapeutycznej i kilkanaście poradników na koncie. Jest konkretna, bezpośrednia, luźna, dowcipna – po prostu świetna!
wtorek, 29 października 2019
Zbliżenie XIV
“Niedawno miałem uroczą przygodę. Siedziałem w słońcu w Ogrodzie Botanicznym (...), kiedy przechodziły obok dzieci ze szkoły dla dziewcząt. Jedna z dziewczynek, prześliczna, długonoga blondynka, chłopięca, posłała mi zalotny uśmiech, wykrzywiając kąciki drobnych warg i wołając coś do mnie. Naturalnie odpowiedziałem uśmiechem w otwarcie przyjazny sposób i nie przestawałem się uśmiechać, aż zawróciły, by przejść jeszcze w moim kierunku. Aż do chwili, gdy zacząłem sobie uprzytamniać, co właściwie powiedziała do mnie: “Żyd”.
/Franz Kafka, fr. listu z 1923 roku do siostry Elli/
czwartek, 30 maja 2019
Korzenne vel kolonialne
Ucieszyła mnie kolejna pięknie odnowiona kamienica przy ulicy Dietla; zachwycił wydobyty z zapomnienia przedwojenny szyld. Poszperałam w necie i oto, co znalazłam na temat Maurycego Finkera.
Widnieje w Wielkiej Księdze Adresowej Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa z 1925 roku:
Finker Maurycy, kupiec, Dietlowska 29, tel. 1282
Finker Maurycy, handel tow. korzennych, Dietla 29
„Przegląd Kupiecki” z 6 stycznia 1934 roku zamieścił Sprawozdanie z Walnego Zgromadzenia Członków Krakowskiego Stowarzyszenia Kupców:
„Odczytano pismo Komitetu Żydowskich Organizacyj Gospodarczych w Krakowie, w którem Komitet ten przedstawia sprawę importu towarów z Niemiec przez F-mę Maurycy Finker, ul. Dietla 25 (wlaśc. p. Rinnbaum), mimo ogólnej propagandy zaniechania popierania wytwórczości niemieckiej przez kupiectwo żydowskie, gdy podobne artykuły wytwarzane bywają w kraju oraz wskazuje na fakt, iż Firma ta odmówiła poddaniu się orzecznictwu honorowego sądu bojkotowego.
Pp. Dirstenfeld i Perlberg wnoszą o wykreślenie z grona członków Stowarzyszenia F-my Finker z powodu jej wyłamywania się zpod solidarnego nakazu bojkotowego i działania w ten sposób na moralną i materjalną szkodę kupiectwa. Wniosek ten został przez Walne Zgromadzenie jednogłośnie przyjęty, jako wiążący wniosek inicjatywy do wykonania przez nowouzupełniony Wydział na najbliższem jego posiedzeniu.”
Drobiazgi, drobiażdżki… smakowite niczym towary korzenne vel kolonialne.
czwartek, 16 maja 2019
Dewastacja
A tak to postępowało w czasie...
2015
2018 - z bazgrołem głowy konia
2019 - po liftingu, na który strach patrzeć i ze zmienionym nazwiskiem
niedziela, 12 maja 2019
Przykrość
Przykro patrzeć na to, co zostało z Kapelusznika z ulicy Jakuba. Bardzo przykro!
Zostawili, bo chcieli? musieli? Pazerny developer “odwalił” fuszerkę, bo… jak to inaczej nazwać?!?
Przede wszystkim: skąd to nazwisko?!? Na oryginalnym szyldzie do końca widoczne były dwie pierwsze litery: Go…
Sama nie wiem… może ze złości, bezsilności i żalu już wszystko mi się pomyliło… być może… Lecz przecież… mam zdjęcia, niejedno zdjęcie…
Oto, co widzę teraz: pięknie odnowioną kamienicę i… zbezczeszczony przedwojenny szyld. Dobrze, że w ogóle zachowali! - ktoś powie. Pewnie dobrze… Taaaak, cieszmy się popłuczynami, gdy można było ocalić oryginał!!!
Tylko jedno widzę porównanie i… konserwatorom-amatorom mówię PRECZ!!!
Mój Dawid Go… miał niebieskie oczy i finezyjny, finezyjny melonik :(:(:(:(
poniedziałek, 11 lutego 2019
Tomek, jakich wielu
Runda nr 1.
Tomek: Na Biedronia nie będę głosować, bo uznaje prawa gejów do adopcji dzieci.
Ja: Dobrze, że mi mówisz, zatem tym bardziej będę na niego głosować.
Tomek: Uważam, że dzieci powinni mieć tylko ci, którzy są je w stanie spłodzić, czyli kobieta i mężczyzna; dwóch facetów nie potrafi.
Ja: Rozumiem zatem, że zakazałbyś także adopcji osobom bezpłodnym, a samotnym rodzicom odebrał dzieci.
Tomek: Cooooo?!!!
Ja: To tylko logiczny wniosek wyciągnięty z twojej wypowiedzi, a konkretnie definicji: bezpłodny i samotny nie spłodzi.
Tomek: Mieszasz pojęcia i nie próbuj mnie przekonać do swoich poglądów!
Ja: Twoje poglądy mnie nie obchodzą. Ja tylko wykazuję twoją nielogiczność.
Tomek: Jestem logiczny!
Ja: Ideologiczny tak, ale nie logiczny. Jeśli jednak powiesz, że tak ci nakazuje religia, albo że masz problem z gejami, wówczas twój wywód będzie przynajmniej zrozumiały.
Tomek: Ja nie mam żadnego problemu!!! ale… nie mogą adoptować dzieci.
Ja: Odmawiasz ludziom takim jak ty części należnych im praw. Jest albo 100% równość, albo… nie ma jej wcale.
Tomek: Ja nikomu nic nie odmawiam!!!
Runda nr 2.
Tomek: Odmawiam prawa do adopcji gejom. Jako rodzic stwierdzam, że w pewnym momencie życia dziecko potrzebuje zarówno ojca, jak i matki.
Ja: Rozumiem zatem, że postulujesz także odbiór dzieci samotnym rodzicom.
Tomek: Tylko adopcji gejom.
Ja: Wracamy zatem do początku: jesteś nielogiczny, albo masz problem z gejami.
Tomek: Jestem logiczny i nie mam problemu!!! Mam znajome lesbijki i jest ok.
Ja: Masz dwie małe córki… A co, jeśli któraś jest lesbijką?
Ja: A co, jeśli któraś jest lesbijką?
Ja: A co, jeśli któraś jest lesbijką?
Ja: A co, jeśli któraś jest lesbijką?
(nie zacięła mi się klawiatura, tyle razy musiałam powtórzyć pytanie, gdyż w międzyczasie Tomek zagłuszał i miotał się werbalnie)
Ja: Uciekasz od pytania.
Tomek: Nie uciekam!!!
Ja: A zatem?
Tomek: No co, będę kochał…
Ja: A jeśli twoja córka ze swoją partnerką będą chciały adoptować dziecko?
Tomek: Jestem przeciwny homoseksualnym adopcjom.
Nietrudno się domyślić, że rundy trzeciej nie będzie :D
Tego posta dedykuję Z, ale to smutna dedykacja. Głównie dlatego, że nie mam śmiałości podać nawet pełnego imienia kolegi; o jego uroczym, wymyślonym przez ukochaną siostrę zdrobnieniu nie wspominając.
piątek, 16 listopada 2018
Mariusz i Sara
„W Krakowie na Kazimierzu,
Tuż przed wiślanym bulwarem,
(Kto nie chce, niech mi nie wierzy),
Spotkałem Żydówkę Sarę.
Miedziane pukle jej włosów
Skrywała chusta gołębia,
Jej oczy - zwierciadło losu -
Ciemna wiślana głębia.
Chciałem ją chwycić za rękę,
Na kawę pójść na Szeroką...,
Ona jak mgła się rozwiała,
Wzleciała ku szarym obłokom.
Szukałem jej wszędzie, przy mykwie,
Pytałem "Pod Orłem" - w aptece,
Na Kupa, Meiselsa, pod rondlem,
Na strychu, w piwnicy, za piecem.
Klezmerzy grają w "Arielu",
Tu pachnie pascha, tam czulent
Choć ludzi wokoło tak wielu,
Nikt Sary nie widział, w ogóle”.
/Mariusz Parlicki, “Sara” – Magiczny Kraków/
Drogi Mario, pozwól proszę, że po dedykowanej mi przed laty “Psychologii”, to właśnie ten wiersz uznam za “swój”. A co do Sary… Myślę, że wspólnie ją odnaleźliśmy…
czwartek, 13 września 2018
Trydent
Dawno, dawno temu żył sobie Szymonek…
To nie będzie bajka z happy endem, ani nawet opowiastka hagiograficzna.
Tuż przed Wielkanocą 1475 roku ginie mały chłopiec. Oskarżenie pada na Żydów. Kilkanaście osób zostaje poddanych torturom i spalonych na stosie. Kult Szymonka doprowadza do ogłoszenia go błogosławionym. Kilkaset lat później wychodzi na jaw, że to kościół katolicki był winny zbrodni.
O Szymonku - symbolu skandalu, rychło zapomniano...
piątek, 18 maja 2018
Wierzenia
Moja nowa blogowa znajoma napisała: “Miałam kiedyś wątpliwą przyjemność dyskutować na temat koszerności i wysłuchiwać argumentów w stylu: No ale kto to sprawdza? No ale po co? Przecież co to za różnica? Przecież to smakuje tak samo! Nie wytrzymałam i odpowiedziałam: A Pan co niedziela łyka opłatek i wierzy, że to mięsko!”
Nie sądzę, aby do rozmówcy znajomej dotarł głębszy przekaz jej przytyku.
Od siebie dodam: wierz (lub nie wierz) i daj wierzyć (nie wierzyć) innym. Zanim ktoś wymyślił twoją religię - istniały inne, z których ty dzisiaj się śmiejesz. Pomyśl przez chwilę, kto śmieje się z ciebie.
środa, 11 kwietnia 2018
Agresorzy tzw. pasywni
Żeby zrozumieć ten wpis, przeczytajcie proszę wcześniejszego posta, komentarz Robótek z Myszką i moją nań odpowiedź.
Pasywno-agresywny Clou swój komentarz zdążył już usunąć (nie wiem czy to widzicie, być może tylko ja jako Admin bloga). Szkoda, że nie dał innym szansy: na ustosunkowanie się, a być może obronę jego osoby.
Hm, jak to mówią? Uderz w stół, a nożyce się odezwą; zaś na złodzieju czapka gore… Jakoś tak.
Clou powraca na Bobe Majse jak bumerang. Sądzę, że czyta regularnie ;), natomiast od czasu do czasu ujawnia się także w komentarzach. Potem obraża, odgraża, odchodzi… Brazylijska telenowela.
Tak, to ten sam - autor sztandarowego cytatu, tuż pod nazwą mojego bloga. Ja - w przeciwieństwie do Clou - nie obrażam się i nie usuwam pochopnie słów.
W skasowanym przez Clou wpisie była m.in. wzmianka o “dobrych intencjach modlitwy”.
Roman B. - ksiądz pedofil ze Stargardu Szczecińskiego (obecnie aktywny w Puszczykowie pod Poznaniem, w zakonie Towarzystwa Chrystusowego) do więzionej przez siebie, gwałconej i prześladowanej dziewczynki wysłał kartkę: “Gorące pozdrowienia dla mojej Kasi, za którą często się modlę!”
Bywa i tak.
niedziela, 8 kwietnia 2018
Życzenia, których sobie nie życzę
SMS w świąteczny poniedziałek. Od kuzyna. Tak, tego samego, który walczy(ł) ze śmiertelną chorobą, a obecnie - w dobrej formie - przebywa w domu. Wspominałam, że jest bardzo religijny - katolicki ortodoks, rzec można. Ja jestem ateistką, o czym kuzyn doskonale wie, bo usłyszał to ode mnie wprost.
Cierpliwie znosiłam różne teksty typu: będę się modlił za Ciebie… Każdorazowo jednak nadmieniałam, że to nie moja bajka i niech lepiej po prostu ciepło o mnie pomyśli.
Przychodzi SMS. Zdjęcie, którego nie mogę otworzyć. Wiedząc, kto je wysłał, możliwe były dwie opcje: albo to będzie jego fotka z tak dawno nie widzianymi bliskimi (super!), albo… arcyreligijne życzenia, jakie zdarzało mu się już wcześniej wysyłać.
Poprosiłam męża o sprawdzenie, co jest nie tak z moją komórką. - Niech spróbuje wysłać raz jeszcze - usłyszałam po dłuższej chwili. Odpisuję więc kuzynowi: nie mogę otworzyć wiadomości, spróbuj wysłać raz jeszcze, o ile treść jest świecka; religijnej nie przyjmuję :)
Po minucie SMS - oczywiście życzenia, oczywiście arcyreligijne. Wściekłam się i kuzyn usłyszał wprost, co o tym myślę. Doradziłam mu szanowanie innych ludzi, odmiennych poglądów, postaw. Zapytałam, czy robi to specjalnie. W odpowiedzi otrzymałam klasycznego “focha” - tzw. niby przeprosiny, kompletnie bez zrozumienia, o co w tym wszystkim chodzi.
Znam innych religijnych ludzi. Jak bardzo? Ciężko stwierdzić, jedno jest pewne - hołdują wartościom chrześcijańskim. Od zawsze wysyłają mi życzenia: zarówno na Boże Narodzenie, jak i Wielkanoc. Kasia śmieje się z moich słów, że w grudniu jestem najradośniej świętującą ateistką; Darek podarował mi jedynego w swoim rodzaju Aniołka z Gwiazdą Dawida. Odkąd wiedzą, że jestem ateistką, ich życzenia są świeckie - piękne, mądre, serdeczne.
Dostaję kartki-rękodzieła, na których są bałwanki, choinki, jajka i zajączki… Można? Można. Niezwykle cenię sobie pamięć, artyzm, wysiłek, a najbardziej - wyczucie i delikatność. Szacunek dla innych właśnie.
Ja w grudniu wysłałam Kasi kilka fotek z Kościoła Mariackiego. Wiem, że lubi to miejsce. Wiem, że jest dla niej ważne.
Jeśli ktoś mnie nie zna i życzy mi łask pańskich - ok, nie ma sprawy. Przemilczę, albo grzecznie wspomnę o ateizmie. Premedytacji, religijnego oszołomstwa, lub… głupoty nie zdzierżę!
Takie oto wielkanocne świeckie drzewka wypatrzyłam tego roku w Tarnowie. Były na każdej ważniejszej ulicy. Wraz z wiosennym słońcem budziły radość i otuchę.
Cierpliwie znosiłam różne teksty typu: będę się modlił za Ciebie… Każdorazowo jednak nadmieniałam, że to nie moja bajka i niech lepiej po prostu ciepło o mnie pomyśli.
Przychodzi SMS. Zdjęcie, którego nie mogę otworzyć. Wiedząc, kto je wysłał, możliwe były dwie opcje: albo to będzie jego fotka z tak dawno nie widzianymi bliskimi (super!), albo… arcyreligijne życzenia, jakie zdarzało mu się już wcześniej wysyłać.
Poprosiłam męża o sprawdzenie, co jest nie tak z moją komórką. - Niech spróbuje wysłać raz jeszcze - usłyszałam po dłuższej chwili. Odpisuję więc kuzynowi: nie mogę otworzyć wiadomości, spróbuj wysłać raz jeszcze, o ile treść jest świecka; religijnej nie przyjmuję :)
Po minucie SMS - oczywiście życzenia, oczywiście arcyreligijne. Wściekłam się i kuzyn usłyszał wprost, co o tym myślę. Doradziłam mu szanowanie innych ludzi, odmiennych poglądów, postaw. Zapytałam, czy robi to specjalnie. W odpowiedzi otrzymałam klasycznego “focha” - tzw. niby przeprosiny, kompletnie bez zrozumienia, o co w tym wszystkim chodzi.
Znam innych religijnych ludzi. Jak bardzo? Ciężko stwierdzić, jedno jest pewne - hołdują wartościom chrześcijańskim. Od zawsze wysyłają mi życzenia: zarówno na Boże Narodzenie, jak i Wielkanoc. Kasia śmieje się z moich słów, że w grudniu jestem najradośniej świętującą ateistką; Darek podarował mi jedynego w swoim rodzaju Aniołka z Gwiazdą Dawida. Odkąd wiedzą, że jestem ateistką, ich życzenia są świeckie - piękne, mądre, serdeczne.
Dostaję kartki-rękodzieła, na których są bałwanki, choinki, jajka i zajączki… Można? Można. Niezwykle cenię sobie pamięć, artyzm, wysiłek, a najbardziej - wyczucie i delikatność. Szacunek dla innych właśnie.
Ja w grudniu wysłałam Kasi kilka fotek z Kościoła Mariackiego. Wiem, że lubi to miejsce. Wiem, że jest dla niej ważne.
Jeśli ktoś mnie nie zna i życzy mi łask pańskich - ok, nie ma sprawy. Przemilczę, albo grzecznie wspomnę o ateizmie. Premedytacji, religijnego oszołomstwa, lub… głupoty nie zdzierżę!
Takie oto wielkanocne świeckie drzewka wypatrzyłam tego roku w Tarnowie. Były na każdej ważniejszej ulicy. Wraz z wiosennym słońcem budziły radość i otuchę.
niedziela, 25 marca 2018
Przeznaczenie
Zwykły człowiek chciałby umrzeć we śnie, artysta na scenie. Zwłaszcza tak wielki i tak mocno związany z jednym miejscem, jak Leonard Warren* z The Met.**
Zawał serca (lub wylew) w trakcie “Mocy przeznaczenia”, po odśpiewaniu arii "Urna fatale del mio destino"... Chichot, czy dar Losu?
“Morire! Tremenda cosa!
Sì intrepido, sì prode, ei pur morrà!”***
* urodził się jako Leonard Warenoff w rodzinie rosyjskich Żydów
** Metropolitan Opera w Nowym Jorku
*** fragment libretta “Mocy przeznaczenia”: “Umrzeć! Wielka rzecz! Taki nieustraszony, taki odważny, a jednak umrze!”
sobota, 9 grudnia 2017
Juna
“Ona mnie więcej kocha niż ja ją, ale ja jej więcej potrzebuję do życia.” /Bruno Schulz/
“Kto by uwierzył w całym Janowie, że dla niej światem był jeden człowiek?” /Agnieszka Osiecka, fr. “Oczy tej małej”/
wtorek, 3 października 2017
Hotel
Powiedzieć, że był nowoczesny to stanowczo za mało!
Oddany do użytku w 1912 roku Hotel Francuski posiadał elektryczność, centralne ogrzewanie, cichobieżne windy, pneumatyczną pocztę, elektryczne zegary do budzenia, automobil kursujący między hotelem a dworcem kolejowym, pokoje wyłącznie od ulicy, obsługę władającą ośmioma językami, restaurację serwującą wyjątkowe dania.
Właściciel Hotelu Francuskiego - pochodzący z bogatej rodziny kamieniczników Aleksander Ritterman zmarł z głodu w warszawskim getcie.
Hotel Francuski, Kraków, ul. Pijarska.
Subskrybuj:
Posty (Atom)























