wtorek, 17 września 2019
poniedziałek, 16 września 2019
niedziela, 8 września 2019
wtorek, 3 września 2019
Oko
Bystre oko Bobe Majse tuczy :) Oko Piotra, dodajmy. Ok, kołatki purimowe wypatrzyliśmy oboje… nie, jednak ja byłam pierwsza. Nieważne. Dream team nie sprzecza się o detale, dream team rozpiera radość z każdego najdrobniejszego znaleziska. Tym razem w Bułgarii.
Kazanłyk. Muzeum Archeologiczne.
Etyr. Skansen Etnograficzny. Puszka po cukierkach. Z reprezentacyjnego bulwaru Witosza w Sofii.
Etyr. Skansen Etnograficzny. Kołatki purimowe (jid. grager) w jednym ze sklepów / warsztatów.
Etykiety:
Bułgaria,
przedmioty,
tradycja żydowska
środa, 28 sierpnia 2019
Limeryk
Muszę go wrzucić “w Internet”, bo przepadnie, przepadnie z kretesem! Chodzi o limeryk - wypadkową wycieczki do Rumunii i seansu z Szymborską. “Chwilami życie bywa znośne…” plasuje się w czołówce moich ulubionych filmów dokumentalnych.
Limeryk leci tak…
Pewna dziewczyna z Rumunii
Pewna dziewczyna z Rumunii
poszła na lunch do babuni.
Licząc na zielny zagon,
zjadła raptem estragon.
Obyło się bez kalumni.
Zwariowałam na punkcie rzeczonego estragonu (prawie napisałam estrogenu;). Obficie okraszane owym ziołem rumuńskie zupy smakowały intrygująco i wybornie. Zakupiłam paczuszkę na miejscu - w bukareszteńskim Lidlu, lub Tesco. Wybuchem śmiechu skomentowałam ‘made in Poland’.
Tuż po powrocie ugotowałam zupę: chudy rosołek z estragonem…
I tu zapada cisza, vel spada kurtyna milczenia. Najdelikatniej rzecz ujmując, to nie był TEN smak. - Może cząber, a nie estragon? - przekonywał Piotr. Odpuściłam na kilka tygodni.
Rzucili estragon!!! W, tym razem krakowskim Tesco. Nieśmiało nabyłam paczuszkę… ugotowałam chudy rosołek… do garnka wsypałam ziele i… z wrażenia rzec można - zamarłam. Poprzednie było widać zwietrzałe, a Ojczyzna na rumuńskiej ziemi najwyraźniej ze mnie zakpiła.
Zjadłam miskę, dwie… Włączyłam “Chwilami życie bywa znośne…” Napisałam pierwszy w życiu limeryk… (który doczekał się nawet komplementu: “Ty jedz tę zupę częściej”).
Post “od czapy” oszczędnie okraszam rumuńskimi judaikami.
Zwariowałam na punkcie rzeczonego estragonu (prawie napisałam estrogenu;). Obficie okraszane owym ziołem rumuńskie zupy smakowały intrygująco i wybornie. Zakupiłam paczuszkę na miejscu - w bukareszteńskim Lidlu, lub Tesco. Wybuchem śmiechu skomentowałam ‘made in Poland’.
Tuż po powrocie ugotowałam zupę: chudy rosołek z estragonem…
I tu zapada cisza, vel spada kurtyna milczenia. Najdelikatniej rzecz ujmując, to nie był TEN smak. - Może cząber, a nie estragon? - przekonywał Piotr. Odpuściłam na kilka tygodni.
Rzucili estragon!!! W, tym razem krakowskim Tesco. Nieśmiało nabyłam paczuszkę… ugotowałam chudy rosołek… do garnka wsypałam ziele i… z wrażenia rzec można - zamarłam. Poprzednie było widać zwietrzałe, a Ojczyzna na rumuńskiej ziemi najwyraźniej ze mnie zakpiła.
Zjadłam miskę, dwie… Włączyłam “Chwilami życie bywa znośne…” Napisałam pierwszy w życiu limeryk… (który doczekał się nawet komplementu: “Ty jedz tę zupę częściej”).
Post “od czapy” oszczędnie okraszam rumuńskimi judaikami.
Braszów. Synagoga Beth Israel.
Braszów. Pomnik Holokaustu przy synagodze Beth Israel.
Braszów. Strada Sforii - ulica Sznurowa, jedna z najwęższych w Europie. Ma długość 80 m i minimalną szerokość 111 cm. Znajduje się w pobliżu synagogi.
Sybin. Wielka Synagoga.
- Jechać do Rumunii?
- Koniecznie!!!
- Kiedy?
- Wczoraj!!!
wtorek, 20 sierpnia 2019
Dłoń
"Dwadzieścia siedem kości,
trzydzieści pięć mięśni,
około dwóch tysięcy komórek nerwowych
w każdej opuszce naszych pięciu palców.
To zupełnie wystarczy,
żeby napisać „Mein Kampf”
albo „Chatkę Puchatka”.”
Wisława Szymborska
piątek, 2 sierpnia 2019
Obieg
Po okręgu z drutu kolczastego kręcą się figurki żołnierzy. Co i rusz któryś spada na podłogę. To gorzka refleksja Walida Siti na temat konfliktów zbrojnych. Kto wie, może nie tylko? Wszak życie ludzkie to ciągła walka… Tytuł instalacji - “Koło Fortuny”.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












