wtorek, 8 grudnia 2015
poniedziałek, 7 grudnia 2015
Mojżesz i jego trzej synowie
Krakowska 13 - dobry adres. Przedwojenny, kulinarny, żydowski. To tu mieściła się - sławna w całym mieście - restauracja Thorna.
Koszerna, a jakże!, ale równie chętnie odwiedzana przez nie Żydów - profesorów, urzędników, literatów. A wszystko to za sprawą wybornej kuchni (gęsie szyjki, faszerowany szczupak) i wytwornej, dyskretnej obsługi (trzech synów Thorna w roli kelnerów).
Gości witał w hallu dostojny właściciel, wyglądem przypominający biblijnego starca. Kto wie, może i samego Mojżesza?!
W lokalu nie przyjmowano napiwków, a w soboty (Szabat) nie pobierano także opłat za konsumpcję. Informowano jedynie klienta, że należność uiści przy innej okazji. Z jednej strony zaufanie, z drugiej uczciwość.
Przychodziło się tam ponoć nie jak do restauracji, ale tradycyjnego żydowskiego domu. Ech!
Dziś już tylko ślad po mezuzie...
piątek, 4 grudnia 2015
Jak?
Kraków, widok na ul. Szeroką. Z prawej strony brama prowadząca na dziedziniec Synagogi Remu.
niedziela, 22 listopada 2015
Dawno, dawno temu
Podpisując blogowe zdjęcie na Facebooku sięgnęłam po utarte określenie: “dawna dzielnica żydowska”. Tymczasem od słówka “dawna”, kojarzącego się odlegle, nierealnie, bajkowo dzieli nas niespełna osiemdziesiąt lat.
Przyzwoicie długie życie jednego człowieka.
Przyzwoicie długie życie jednego człowieka.
Spalona bima Starej Synagogi w Tarnowie.
sobota, 21 listopada 2015
Wszędzie
Przewodnik: Bardzo możliwe, bo było ich wielu na Sycylii.
On (opryskliwym tonem): A gdzie ich nie było!!!
poniedziałek, 16 listopada 2015
piątek, 13 listopada 2015
Szmatka
Na rogu Dietla i Bożego Ciała mieścił się przed wojną osobliwy lokal. Ni to kawiarnia, ni to bar, gdzie serwowano potrawy jarskie wespół z ciastkami. Owszem, wszystko świeże i smaczne.
Pewnie przepadł by ów bar bez pamięci, gdyby nie mała brudna szmatka, którą przywiał porywisty wiatr. Smętnie zawisła na wywieszce lokalu, przesądzając o jego nazwie i sławie.
A wszystko to za sprawą przebywającej w 1923 roku w Krakowie aktorki teatru żydowskiego “Trupa Wileńska” - Miriam Orleskiej, przy cichej akceptacji właściciela - Henryka Safiera.
Bardzo szybko “Szmatka” stała się - dziś powiedzielibyśmy “kultowa”, w każdym razie chętnie i często odwiedzana przez krakowską bohemę. Nie tylko żydowską.
Pewnie przepadł by ów bar bez pamięci, gdyby nie mała brudna szmatka, którą przywiał porywisty wiatr. Smętnie zawisła na wywieszce lokalu, przesądzając o jego nazwie i sławie.
A wszystko to za sprawą przebywającej w 1923 roku w Krakowie aktorki teatru żydowskiego “Trupa Wileńska” - Miriam Orleskiej, przy cichej akceptacji właściciela - Henryka Safiera.
Bardzo szybko “Szmatka” stała się - dziś powiedzielibyśmy “kultowa”, w każdym razie chętnie i często odwiedzana przez krakowską bohemę. Nie tylko żydowską.
Manuel Rympel wspomina: “Kiedy w roku 1946 wróciłem do Krakowa, poszedłem na miejsce, gdzie znajdowała się kiedyś ta mała, tętniąca życiem kawiarenka. Zobaczyłem żelazną wywieszkę, na której wisiał niegdyś strzępek brudnego płótna…”
“(...) Pchnąłem bezwiednie wejściowe drzwi lokalu - zaglądnąłem do wnętrza. Gorąca para nasycona alkoholem buchnęła mi prosto w twarz jak oddech pijaka. Charkliwe głosy dochodzące z wnętrza utrwaliły we mnie niepojętą jeszcze rzeczywistość. Cofnąłem się. Stałem długo aż wreszcie zrozumiałem, że nie ma “Szmatki”, ani piegowatego Safiera, ani moich znajomych i przyjaciół, którzy w tej kawiarni przeżywali tyle niezapomnianych wieczorów.”
/Manuel Rympel, fr. z tomu “Kopiec wspomnień”, wyd. zbiorcze/
Subskrybuj:
Posty (Atom)












