poniedziałek, 20 lutego 2012

Moja


Do Izraela wybrałam się m.in. na nietypowe zakupy ;)

Kolorowy zawrót głowy... W końcu to kraj Gwiazdy Dawida!

Moja i tylko moja :)

środa, 15 lutego 2012

Najpiękniejsza


Już kiedyś wspominałam, że cierpliwie zdobywam Koronę Synagog Polskich:);) Za najpiękniejszą uważam synagogę łańcucką, która ma w dodatku niezwykłego opiekuna, o którym kiedyś na pewno napiszę.

Z okazji Walentynek (które były wczoraj, ja o nich wspominam dzisiaj, a świętować zamierzam dopiero w sobotę:):):) mam dla Was prezent. Kolejną blogową nowość, tym razem panoramę sferyczną. W roli debiutantki wystąpi wspomniana wyżej synagoga, którą możecie dokładnie i powoli obejrzeć od środka, tu i ówdzie nawet się przemieszczając (np. na bimę, lub do tzw. Sali Lubelskiej). Zdjęcia wykonał, a potem w całość skleił Piotr. Już kilka ładnych lat temu sam zaprojektował pewne takie, jak ja to nazywam - "ustrojstwo", które umieszczone na statywie pozwala wykonać serię zdjęć w regularnych odstępach, co bardzo ułatwia późniejszy "montaż" panoramy. Zmyślny "aparacik" eliminuje drżenia ręki i nakładanie się obrazów.

Dzisiaj nie będzie żadnej dawki wiedzy, tylko obraz i - takie odnoszę wrażenie - całkiem spora dawka miłości:) Do kogo, lub czego? Z tym pytaniem zostawiam Was w towarzystwie Najpiękniejszej, po której kiedyś oprowadzę. Obiecuję także, obiecujemy:) cały cykl panoram judaistycznych.


sobota, 11 lutego 2012

Piękny lewita


Jednym z dwóch symboli nieomylnie wskazujących, kto jest pochowany w danym grobie jest dzban lewitów - potomków Lewiego, posługaczy w Świątyni Jerozolimskiej, przedstawicieli średniej warstwy społeczności żydowskiej.

Symbol j.w. występuje w wielu odmianach. Najczęściej spotykane to:
- sam dzban
- dzban i misa
- dzban przechylony nad misą
- dzban przechylony nad misą, z dzbana leje się woda
- dłoń trzymająca dzban przechylony nad misą
- dłoń trzymająca dzban przechylony nad misą, z dzbana leje się woda

Do rzadszych i ciekawszych wersji należą niewątpliwie:
- dwie dłonie trzymające dwa dzbany
- dłoń lewity z dzbanem przechylonym nad misą, nad nią dłonie kohena oczekujące na obmycie
- dłoń lewity z dzbanem przechylonym nad misą, z dzbana leje się woda, obmywając dłonie kohena

Zdjęcia j.w. pokazywałam w poście "Niech dusza jego..."
Dzisiaj kolej na niezwykłe uzupełnienie... nagrobki lewitów, na których przedstawiono dzbany malowniczo zwisające z gałęzi dębu. Obie macewy znajdują się na urokliwym kirkucie w Sławkowie.

Tu pochowany.

Żal wielki jak morze czujemy
przez śmierć uczonego chłopca
mającego 22 lata przy swojej śmierci
Cwi Hirsz
syn Aharona Mordechaja Halevi
Warszawski
zmarł w dniu szóstym* w miesiącu Ijar**
roku 1914
Niech jego dusza będzie związana w węzeł życia

*piątek
**kwiecień / maj


Mosze poszedł do nieba
zmarł swoim synom
Zbierzcie się i chwalcie go
jego sprawiedliwość, uczciwość i chwałę
W wierze pracował całe swoje życie
Będzie dobrym adwokatem dla swoich synów
Mosze Cwi
(syn?) Barucha Bendita Halevi
Fiszel
zmarł w ostatni dzień Purim*** roku 1911

***święto wypadające 14-15 Adar (luty / marzec)

Młodość, mądrość, pracowitość... Choć o zmarłych nie mówi się źle, czymś z pewnością zasłużyli sobie na tak piękne nagrobki.

Oba epitafia przetłumaczył z języka hebrajskiego mój znajomy z Izraela. W mailu napisał: "Przyznaję, że to jest taki specjalny język liturgiczny, "pogrzebowy", nie używany w codziennym hebrajskim. Religijni znają go wyśmienicie, ale ja w tych sprawach jestem zupełny goj." :) A jednak... udało się wybornie! Zahar-Dani, raz jeszcze serdecznie Ci dziękuję.

wtorek, 7 lutego 2012

Pudrowy róż


Młode, kobiece twarze,
Na ścianach pudrowy róż.
Szminka, medal Yad Vashem...

i już.

I już?

To z powodu pudrowego różu ten post. Na taki kolor kazała pomalować ściany kuratorka wystawy "Wojna to męska rzecz?". W jej tytule najważniejszy jest ów znak zapytania. Przekorny, jak sama wystawa. Szminka obok medalu Yad Vashem, obozowy pierścionek obok odznaczeń wojskowych. Kobiety bohaterki: walczące na froncie, współpracujące z podziemiem, ukrywające Żydów, a czasami po prostu zmagające się z trudną wojenną codziennością. Robotnice, przedstawicielki tzw. klasy średniej i arystokratki. Dwanaście biogramów, garść przedmiotów-pamiątek. Z muzealnej salki "Fabryki Schindlera" "zabieram" sześć portretów.

Miriam Akavia (Matylda Weinfeld) urodziła się trzykrotnie: w Krakowie, gdy przyszła na świat, w Bergen-Belsen, gdy oswobodziły ją wojska alianckie i w Izraelu, gdy zaczęła pisać. Kilkunastoletnia dziewczynka przeszła niewyobrażalną drogę: krakowskie getto, obóz "Płaszów", Auschwitz i marsz śmierci do Bergen-Belsen. Pierwsze wojenne opowiadanie Miriam jej córki powitały płaczem, a Yad Vashem nazwało literaturą.

Eugenia Manor (z domu Wohlfeiler) miała więcej szczęścia niż Miriam. Uratował ją Oskar Schindler. W "Emalii" poznała swojego przyszłego męża - Nahuma, który podarował ukochanej wojenny pierścionek z wygrawerowanymi inicjałami GW. Wciąż zdobi jej palec. Robotnicy Schindlera pracowali ciężko, ale nie byli bici, ani głodzeni. Skoszarowani w przyfabrycznym obozie czuli się względnie bezpieczni. Spacerując po szarym i smutnym obozowym placu Nahum opowiadał Gieni o niebie nad "Emalią". W tym tzw. raju rozkwitła miłość, która trwa do dziś.

Gusta Draenger zmarła w wieku 27 lat. Młoda, harda, do końca wierna swoim ideałom. Bojowniczka krakowskiego ŻOB-u, którego najsłynniejszą antyniemiecką akcją był atak na kawiarnię "Cyganeria" w grudniu 1942 roku. Wrzucone do lokalu granaty zabiły kilkunastu Niemców. W więzieniu pisała (pod pseudonimem Justyna) pamiętnik na skrawkach papieru toaletowego. Ocalał i został wydany po wojnie.

Maria Hochberg Mariańska ukrywała się na tzw. aryjskich papierach. Nie tylko, by przeżyć, ale i pomagać innym, jako współpracowniczka "Żegoty".

Zofia Tomaszewska wynajmowała pokój podającej się za Turków rodzinie żydowskiej. Gdy w wyniku donosu w domu pojawiło się gestapo, przez kuchenne okno dała znak bawiącemu się na podwórku Leonowi. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności tylko on był wtedy w domu. Chłopczyk właściwie odczytał sygnał, wymknął się niepostrzeżenie i odnalazł swoich bliskich w mieście, w porę ostrzegając przed grożącym im niebezpieczeństwem.

Aleksandra Mianowska współpracowała m.in. z Radą Pomocy Żydom "Żegota". Opiekowała się chorą Felicją Seifert. Sprawiedliwa wśród Narodów Świata.

Młode, kobiece twarze,
Na ścianach pudrowy róż.
Szminka, medal Yad Vashem...

i już.

Fot. Anna Kaczmarz. Źródło.

czwartek, 2 lutego 2012

Lornetka


Zwiedzam świat z teatralną (bo niewielka) lornetką:) Nie ma w tym żadnego drugiego dna, po prostu lubię przyglądać się detalom. Piotrek śmieje się, że w moim przypadku lornetka niczego nie przybliża, a jedynie wyrównuje wadę wzroku;) Nieoceniona okazuje się na zachwaszczonych kirkutach, gdy trudno podejść do każdej macewy, by obejrzeć i sfotografować jej symbolikę. Wówczas staję w jakimś strategicznym miejscu, lustruję teren i wybieram tylko te nagrobki, które warto uwiecznić.

Na zakończenie cytat. Może nie całkiem w temacie, ale ładny i mądry, więc zamieszczę:)

"(...) przypomina mi się odpowiedź matki, dana mi we wczesnym dzieciństwie, na zapytanie moje, dlaczego patrząc przez lornetkę, widzi się z jednej strony wszystko bliższe, a z drugiej dalsze i mniejsze, matka odpowiedziała żartobliwie: "Dlatego, żebyśmy przez szkła przybliżające i powiększające patrzyli na ludzkie zalety, a przez oddalające i pomniejszające na ludzkie wady..."" (fr. "Wspomnień" Marii Kietlińskiej)

Gdyby pokusić się o parafrazę, w dodatku w temacie tego posta, wyszłoby mniej więcej coś takiego: Obyśmy przez szkła przybliżające i powiększające patrzyli na piękno tego świata, a przez oddalające i pomniejszające na jego brzydotę;)

Wielu pięknych wrażeń i wzruszeń Wam życzę!

Izrael. Nazaret. Bazylika Zwiastowania.

Izrael. Panorama Jerozolimy z Góry Oliwnej.

wtorek, 31 stycznia 2012

Syndrom


Pokojówki w Jerozolimie ze spokojem przyjmują zniknięcie kolejnego hotelowego prześcieradła...

Egzotyczna podróż może się zakończyć egzotyczną chorobą. Malaria, żółta febra, amebioza, denga... Z ciałem podróżnika bywa krucho, lecz czy coś specyficznego grozi jego psyche? Syndrom jerozolimski dowodzi, że tak.

Definicja:
- Zaburzenie psychiczne na tle religijnym, wywołane bliskością świętych miejsc Izraela, a zwłaszcza Jerozolimy - miasta trzech wielkich religii monoteistycznych.

Objawy:
- Identyfikacja z charakterystyczną dla wyznawanej religii postacią biblijną.
- Stylizowany na biblijny ubiór.
- Publiczne nauczanie.
- W skrajnych przypadkach wywoływanie konfliktów na tle religijnym.

Osoby zagrożone:

- Bardziej pielgrzymi, niż turyści.
- Bardziej chrześcijanie i Żydzi, niż muzułmanie.
- Bardziej młodzi, niż starzy.
- Bardziej mężczyźni, niż kobiety.

Gdy mija stan psychotyczny, co ma miejsce zazwyczaj zaraz po opuszczeniu Jerozolimy / Izraela, chory pamięta, co mówił i jak się zachowywał. Większość przypadków (tzw. "czystych", a więc bez uprzednio stwierdzonych zaburzeń psychicznych) nie wymaga hospitalizacji, ani leczenia farmakologicznego.

Betlejem. Bazylika Narodzenia Pańskiego. Grota Narodzenia. Miejsce kultu chrześcijan.


Jerozolima. Ściana Płaczu. Miejsce kultu żydowskiego.

Jerozolima. Grób Króla Dawida na Górze Syjon. Miejsce kultu żydowskiego.

Jerozolima. Wzgórze Świątynne. Meczet Al-Aksa. Miejsce kultu muzułmanów.

Jerozolima. Wzgórze Świątynne. Kopuła Skały. Miejsce kultu muzułmanów.

Jerozolima. Bazylika Grobu Pańskiego. Golgota. Miejsce kultu chrześcijan.

Jerozolima. Bazylika Grobu Pańskiego. Kamień namaszczenia. Miejsce kultu chrześcijan.

Jerozolima. Bazylika Grobu Pańskiego. Kaplica Grobu Chrystusa. Miejsce kultu chrześcijan.

Jerozolima. Bobe Majse w kolejce do Kaplicy Grobu. Nie dokucza mi syndrom jerozolimski;), a jedynie silne osłabienie spowodowane przeżyciami dnia poprzedniego. Zakrywająca moje ramiona (a przy okazji plecaczek, nie garb;) chusta nie imituje biblijnego stroju;). To formalny wymóg skromności w miejscach kultu religijnego.

sobota, 28 stycznia 2012

Detal


W ulubionym przez Bobe Majse kształcie.
Nie pamiętam, kto pierwszy rzucił słowo "smaczki", w każdym razie tak właśnie Piotr nazwał te zdjęcia.

bm_smaczki_01
bm_smaczki_02

:);)

Gdzieś w Jerozolimie...