poniedziałek, 31 grudnia 2012

Jak mija życie?


“Przypomniała mi się rozmowa z babcią. - Powiedz, masz tak dużo lat, jak mija życie?, zapytałam kiedyś. - Powiem, ale słowami starej Żydówki, której zadałam w dzieciństwie podobne pytanie. Była koleżanką mojej mamy, siedziała tu, gdzie ty teraz, na stołeczku, i powiedziała mi tak: Zosiu, wstań i otwórz drzwi. Wstałam i otworzyłam. Kiedy popatrzyłam na nią pytająco, powiedziała: Teraz zamknij. Gdy zamknęłam dodała: Tak mija życie. Miga.”

/”Dwa brzegi ponad tęczą”, Ewa Pisula-Dąbrowska/

Niech z ową wiedzą każdy z Was zrobi to, co potrafi najlepszego :)




Piękne stare drzwi i ślady po mezuzach na krakowskim Kazimierzu. Kolejno ul. Dietla i ul. Mostowa.
 

piątek, 28 grudnia 2012

Szabat


Szabat, Szabat, Szabat! A jak Szabat, to i chałka. Nie, dwie chałki pod serwetą - na pamiątkę podwójnej porcji manny, którą w każdy piątek / sobotę Bóg zsyłał wędrującym przez pustynię Żydom. Okrywająca chałki materia symbolizuje rosę, która osiadła na mannie.

Szabat Szalom! i... smacznego.





 
 

Mamele contra Bobe (w kwestii pieczenia chałek;):):)  
 

czwartek, 27 grudnia 2012

Jak świętują ateiści?


Niektórzy pewnie w ogóle, a ja? Radośnie! Radośnie i świecko. 24 grudnia to uroczysta kolacja, bez opłatka i modlitwy, choinka, życzenia, duuuużo prezentów pod drzewkiem, jako efekt tzw. Wielkiej Kumulacji (urodziny Piotra, moje imieniny, Mikołaj i Gwiazdka).

Nasza północ to nie Pasterka, tylko dokładka ryby (tym razem akurat po tajsku:) i... kolejny kieliszek wina. Albo książka, drzemka, film... Różnie.

Uwielbiam czas po 1 listopada do końca grudnia. To całe zabieganie i komercję. Przyzdobione centra handlowe i latarnie w centrum miasta. Kramy w Rynku, lodowisko i wiedeńską karuzelę obok dworca. Nie przeszkadza mi nawet słyszane na każdym kroku ‘Jingle bells’ :):):)

Grudzień to najwspanialszy czas na lekturę. Dlatego wśród prezentów nie może zabraknąć książek. W tym roku dostałam ich aż osiem, w tym pięć w klimacie bloga. Pozwolicie zatem, że szybciutko zostawię garść świątecznych zdjęć i... wrócę do lektury Aptego.


 







poniedziałek, 24 grudnia 2012

Gwiazd(k)a


Pachnących Świąt i... niech Was prowadzi Dobra Gwiazda :)


sobota, 22 grudnia 2012

W piątkowy wieczór...


Wszystko zaczęło się od tego posta. Tak właśnie poznałam Magodę :) Kilka lat później, goszcząc w Jej progach, otrzymałam prezent. Nikt nie wie, co to takiego. Magoda powiada: “żydowska materia.” Ponoć spadła z przysłowiowego nieba, jeszcze szczecińskiego (bo Magoda nie od zawsze w Bieszczadach, choć teraz to ona cała tamtejsza) :)

Męczyłam i męczyłam biedną Magodę, aż mi odpisała: “Materiał ma ewidentnie żydowską stylistykę. To sobie pomyślałam, że i pochodzenie takie ma... Masz umysł badacza - poddajesz w wątpliwość to, co wydaje się oczywiste. Podziwiam!”

Można to ładnie zwać “umysłem badacza”, można inaczej ;):) Zdecydowana odpowiedź Magody tak mnie natchnęła, że wymyśliłam... wymyśliłam, do czego służy ów kawałek “żydowskiej materii”, albo raczej - do czego może służyć. I tego się będę trzymać! ;):) (wszelkie inne sugestie nie tylko mile widziane, ale wręcz pożądane).

Zdjęcie Piotra i filmik instruktażowy ;) poniżej. Przyjrzyjcie się, proszę nakryciom głów Żydówek błogosławiących szabatowe świece. Co myślicie?


 

czwartek, 20 grudnia 2012

Podarunki


Lubię to słowo: “podarunki”. O wiele bardziej niż “prezenty”. Jest takie... uroczyste i bardzo, ale to bardzo świąteczne. A ponieważ Święta nadciągają wielkimi krokami, postanowiłam pokazać prezenty w klimacie bloga, otrzymane przy wielu różnych okazjach, albo bez okazji. Wszystkie były miłymi niespodziankami i sprawiły mi ogromną radość.

W tym szczególnym momencie przedświątecznych przygotowań, zabiegania, a może i po trosze szaleństwa ;) chcę się zatrzymać i bardzo, ale to bardzo Wam podziękować.



Berkowi - za własnoręcznie wykonaną (a to podobno debiut!) wycinankę żydowską. Nie miałam, to teraz już mam piękną chanukiję.


Magdzie C - za książkę o wrocławskich kirkutach. To nie tylko opowieść o żydowskim cmentarzu i symbolice sepulkralnej - jej typowych i tych mniej przedstawieniach, ale przede wszystkim o ludziach, którzy współtworzyli miasto i jego prosperitę.


Kolekcjonerowi judaików bg - za jeden z najbardziej znanych pamiętników doby Holokaustu. To bezcenny dziennik jednego z 2 milionów bestialsko zamordowanych dzieci. Dawid nie przeżył, przeżyły jego słowa.

Pokazany na zdjęciu kaganek, to kolejny prezent od Berka.



Maćkowi - za “Przewodnik po cmentarzu żydowskim w Łodzi”, który wyszperał w rodzinnym domu, dziwiąc się niepomiernie swemu znalezisku. Po małym nieporozumieniu - myślałam bowiem, że tylko pożyczył mi tę książkę - na dobre została w moich rękach i myślach. A wszystko dlatego, że dopiero teraz wiem, jak wiele przeoczyłam podczas swojej wizyty na łódzkim kirkucie. Jeśli kiedyś wrócę do Łodzi, to na pewno z książką j.w.


Kaprysi - za dbanie o kobiecą stronę Bobe, przy jednoczesnym nie zapominaniu o korzeniach ;):)


Pani Katarzynie Marczewskiej, która opracowała wspomnienia Janiny Prot-Wald - wnuczki Izydora Deichesa. Ukazały się w niewielkim nakładzie ok. 50 egzemplarzy. Dla rodziny, przyjaciół i... autora zdjęcia modlitewni Salomona Deichesa przy ul. Brzozowej w Krakowie, które zostało zamieszczone w książce. Fotografem był oczywiście Piotr, a dom modlitwy widać w całości dzięki tzw. panoramie. Budynek znajduje się na wąskim podwórku, na tyłach kamienicy, dlatego trudno o dobre ujęcie.


“Wujkowi” Marcinowi - za jakże sprytne motywowanie mnie do nauki angielskiego :)


Kamilowi - za tę ważną i niezwykłą książkę, przy której powstaniu pomagał, a ja dostąpiłam zaszczytu otrzymania egzemplarza wraz ze wzruszającą dedykacją, ale nie tylko. Kamil pochodzi z Grybowa i jak nikt zna, szanuje i propaguje żydowską historię swojego miasteczka. Poza tym łączy nas miłość do chylących się ku ziemi domków, ruder, wąskich uliczek i detali architektonicznych :)



Berkowi - raz jeszcze - za dzieloną (a więc mnożoną) miłość do książek i za pewną dopilnowaną na allegro licytację :) (w klimacie bloga, a jakże).


Piotrowi - za taszczenie zza Wielkiej Wody dwóch tomów lektury do poduszki (po jednym haśle co wieczór). Nawet jeśli nie stosuję się do owych zaleceń regularnie, to wdzięczność ma szeroka jest i głęboka, jak... ocean właśnie.


Kasi ino-ino - za zestaw do szabatowego śniadania, które na takich podkładkach smakuje o trzy nieba lepiej :)

Szalom, Kochani, Szalom! I toda raba Wam wszystkim!


niedziela, 16 grudnia 2012

Nici szczęścia


“Szyje chałat krawiec Mendel - ślęczy nad ściegami,
A gdzieś w głowie mu się kręci szpulka z marzeniami:

Gdybym zdobył nici szczęścia, takie nici zdobył,
Tobym nimi poobszywał kraje i narody.
Niech im pola się pokryją haftem urodzaju
I o skrawki nigdy więcej niech się nie sprzeczają.”

/fr. “Marzy sobie krawiec Mendel”, sł. Rafał Kmita/



wtorek, 11 grudnia 2012

Jedna pani drugiej pani...


Sarcia: “Marek* robi propagandę... Sąsiadom dziś zapodał na schodach: “Przecież jest Chanuka, czemu nie świętujecie? Pożyczyć wam chanukiję, bo mamy dwie?” Ale nie załapali, bo nietrzeźwi byli.”

Bobe: “Znaczy sąsiedzi już Purim świętowali?”

*synek Sarci



“Żydówka polska”, Jan Piotr Norblin, Źródło
 

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Sezam


Magazyn w budynku dawnej synagogi w Kowarach nosi nazwę skarbca Ali Baby i czterdziestu rozbójników z “Baśni z tysiąca i jednej nocy”. Może firma tak wiele znaczy dla właściciela, a może właściciel ma takie poczucie humoru.

Mnie do śmiechu nie jest, choć myślę sobie, że przecież kiedyś to był skarbiec. Miejsce skupienia, modlitwy, religijnych studiów. Pewnie niejeden wyszedł stąd pokrzepiony, radosny, wzbogacony wewnętrznie.

Ale stało się, jak się stało; jest, jak jest i nie pomoże żadne baśniowe zaklęcie.



 
 

niedziela, 9 grudnia 2012

Cud


Mail od M: “Sza! Cuda się zdarzają. Naprzeciwko mnie chyba mieszkają Żydzi, bo od wczoraj pali się świeczka w oknie po zmroku (...) Nie mogę się oprzeć i co chwilę zerkam zza firanki na tę świecę po przeciwnej stronie.”

Czekam na kolejne dobre wieczorne wieści, wszak... jedna świeczka Chanuki nie czyni.



“Chanukowe światła”, Alex Levin, Źródło
 

sobota, 1 grudnia 2012

Księżyc


Dzisiaj są urodziny Piotra. Mojego Piotra, który robi te wszystkie fantastyczne, opatrzone podpisem “Bobe Majse” zdjęcia!


Z księżycem bywa różnie... Czasami (jak tu w Kazimierzu Dolnym) widoczny w całej swej krasie, czasami (jak dzisiaj) nieobecny na zachmurzonym niebie. Dlatego dobrze mieć swój własny Księżyc :)


“Piękny jak księżyc,
Promienny jak gwiazdy,
Zesłany z niebios
prezent dla mnie.
Wygrałam los na loterii
Gdy Cię znalazłam.
Piękny jak tysiąc słońc
Uradowałeś moje serce.”

Źródło

czwartek, 29 listopada 2012

Porządki


Porządki, porządki, porządki! Rrzec można wielkie. Dla odmiany jesienne. Gdzie? Na terenie dawnego obozu “Płaszów”, o którym pisałam na blogu już parokrotnie, chociażby przy okazji corocznych Marszów Pamięci, ale nie tylko.

Nie wiem, czy to projekt sam w sobie, czy tylko wstęp do czegoś większego. Nie od dziś toczą się w Krakowie dyskusje nad godnym upamiętnieniem tego miejsca. Miejsca pochówku zmarłych i męczeństwa żywych - tak, w takiej właśnie kolejności, wszak okupant zlokalizował obóz “Płaszów” na terenie dwóch żydowskich cmentarzy.

Wiele się już zmieniło, a zarazem nie są to zmiany drastyczne, co mnie osobiście cieszy i to bardzo. Wykarczowano drzewa, trawy, odsłonięto obozowe pozostałości, wysypano żwirowe ścieżki, odnowiono tablice informacyjne. Dobry i obiecujący początek.

Zatem chwalmy i pokazujmy, pokazujmy i chwalmy...



Ruiny dawnego Domu Przedpogrzebowego - teraz widoczne nawet z oddali. Nieco bliżej - pod daszkiem - symboliczna macewa zasłużonej dla edukacji żydowskich dziewcząt Sary Szenirer.

  
Dawny plac apelowy.
 


 Żydowskie groby.


 Podmurówka jednego z obozowych baraków.
 

  
Obozowe latryny.
 

Oczywiście okoliczni mieszkańcy (i nie tylko) nadal tu imprezują, śmiecą, wyprowadzają psy (patrz post “Czas zbezczeszczenia II”), ale śmiem twierdzić, że już z pewną taką nieśmiałością. Widać, że coś się dzieje, że to nieprzypadkowe miejsce, nie służące rekreacji. Poza tym na odsłoniętym terenie jest się bardziej widocznym i niejednemu brakuje dotychczasowej “odwagi”.

Uszanowanie i upamiętnienie dawnego obozu “Płaszów” szczególnie leży mi na sercu, zatem planuję śledzić kolejne ew. zmiany i informować Was o nich na bieżąco.

Na koniec niespodzianka i po trosze zagadka, także dla mnie samej. Na jednym z grobów zauważyłam klucz francuski i kawałek drutu kolczastego. Wyglądają na stare, czyżby... poobozowe? 




wtorek, 27 listopada 2012

Sielanka


W równym rządku, pełnej zgodzie... Na sklepowej półce.

Agora - wydawnictwo i agora - starożytny rynek. Miejsce handlu, zgromadzeń, politycznych debat. W firmowej kawiarence przytulne popołudnie. Szelest kartek, brzęk filiżanek, miękkość spojrzeń i francuskich słówek przy stoliku obok. Dopijam kawę, robię zdjęcie. 



Wiele myśli w głowie. Niech tam zostaną.


wtorek, 20 listopada 2012

Rabin w...


Przeglądając zasoby zdjęć w komputerze Piotra znajduję czasami zapomniane perełki. Wielka jest wtedy moja radość, a w krótkim czasie powstaje spontaniczny post. Jak ten dzisiejszy :)

To nie będzie sensacyjna historyjka tabloidowa, raczej ładny, sielankowy obrazek. Nie chodzi bowiem o samochód policyjny ;) ale namiot na święto Sukot. Namiot, szałas, kuczka... a w niej wszystko jak trzeba: gałęzie zamiast dachu, ozdoby i nakryty stół.

A rabin? Rabin jest uśmiechnięty. Może właśnie wita jednego z dostojnych gości (Uszpizin), a może tylko cieszy się ostatnimi promieniami jesiennego słońca?



Kuczka przed Synagogą Izaaka, Kraków, 2006 rok.

niedziela, 18 listopada 2012

Pokój, słodki Pokój


Od kilku dni rakiety Hamasu ostrzeliwują Izrael, w tym po raz pierwszy Tel Awiw. Izrael się broni. Gdy na You Tube przypadkowo natrafiłam na poniższą piosenkę wiedziałam, że kiedyś zaprezentuję ją na blogu. Nie sądziłam, że nastąpi to tak szybko i w tak przykrych okolicznościach :(



Hevenu Shalom Aleinu!
Ma Ana Ajmal Min Salam!


środa, 14 listopada 2012

Typowe


Jak z dużym prawdopodobieństwem rozpoznać (po)żydowską budowlę? Mam na myśli mniejsze obiekty - głównie domy modlitwy. Oczywiście pomijam przypadki z charakterystycznym dekorem (np. płaskorzeźby Gwiazd Dawida, Tablic Dekalogu, hebrajskie napisy). Co jeszcze typowego można przypisać architekturze żydowskiej?

Półokrągło zwieńczone okna. Dodatkową wskazówką może być... zamurowane okno, jak w poniższym przykładzie Domu Modlitwy Bractwa Psalmowego* w Krakowie. Środkowe okno na wschodniej ścianie budynku zostało zamurowane dlatego, że w tym miejscu od wewnątrz znajduje się aron ha-kodesz - wnęka do przechowywania zwojów Tory.


Budynek nie został zaadoptowany na dom modlitwy - od początku takie było jego przeznaczenie, dlatego zabudowę okna przewidziano już na etapie projektu. Po co zatem w ogóle okno w tym miejscu? Dla zachowania równowagi i estetyki układu.

Wspomniany dom modlitwy ma jeszcze jeden - o wiele ciekawszy niż okna, lub ich brak - “żydowski” element. Podwójne, umieszczone obok siebie drzwi wejściowe. Oddzielne dla kobiet - prowadzące bezpośrednio na babiniec (tu w formie galeryjki na piętrze), oddzielne dla mężczyzn, korzystających z głównej sali modlitewnej, tradycyjnie zlokalizowanej na parterze budynku.


Identyczne podwójne drzwi można zobaczyć w innym zachowanym domu modlitwy - Pozostałych Dzieci Wiary, przy ul. Bocheńskiej w Krakowie (j.n.)


* Dom Modlitwy Bractwa Psalmowego skrywa w swoim wnętrzu pięknie zachowane, bogate polichromie. Te jednak pokażę innym razem.

piątek, 9 listopada 2012

* * *


witryna sklepu
płonąca synagoga
nie ma odbicia


niedziela, 4 listopada 2012

Aszkenazyjska jesień


Przyszła i pewnie zaraz sobie pójdzie...








Zostawi kilka złotych liści, koszyk jabłek w sam raz na szarlotkę i paczkę książek na coraz dłuższe wieczory. Lubiana, oswajana... z każdym dniem bardziej i bardziej - aszkenazyjska jesień.